Zbieranie oliwek i obiad na trawie

Po śniadaniu, które dostaliśmy od naszych znajomych z dostawą do namiotu szybko zwinęliśmy obóz i ruszyliśmy w dalszą drogę. Na początku jechaliśmy bocznymi drogami, żeby ominąć drogi ekspresowe wiodące do Aydin. Boczne drogi, czyli gospodarstwa z krowami, gnojówka atakująca powonienie z każdego rowu oraz bardzo sympatyczni ludzie, którzy pozdrawiali nas machając na każdym kroku. Na jednej ze stacji gdzieś po drodze zatrzymaliśmy się, żeby skorzystać z akurat dostępnej sieci WIFI. Od razu znalazł się jakiś starszy pan, bardzo nami zaciekawiony. Nauczyliśmy się już kilku słów po turecku i mniej więcej umiemy rozpoznać sens pytania jakie jest nam zadawane. Łatwo się domyśleć i zapamiętać, bo niektóre pytania słyszeliśmy już setki razy w czasie naszej podróży po Turcji. Bardzo to jest miłe i jesteśmy bardzo ciekawi jak wygląda sytuacja w Polsce gdy para obcokrajowców podjeżdża rowerami z sakwami na wiejską stację benzynową. Mamy nadzieję, że są traktowani podobnie jak my, czyli uśmiech i chęć zrozumienia pomimo bariery językowej.

Oliwki, wszędzie oliwki

Oliwki, wszędzie oliwki

Ostatnio wdrożyliśmy z Agą wersję oszczędnościową naszych posiłków. Stwierdziliśmy, że już próbowaliśmy większość potraw serwowanych w ulicznych jadłodajniach i teraz przerzucamy się na samodzielne gotowanie w czasie przerwy w pedałowaniu około godziny 14. Tego dnia zatrzymaliśmy się w górach przy zagajniku oliwnym. Akurat w tym czasie małżeństwo rolników zbierało owoce oliwek. Dla nas to czysta egzotyka. Nie wiedzieliśmy, że oliwki zbiera się za pomocą czegoś, co przypomina elektryczne widły ;-)  Do wieczora pękło na naszych licznikach 60 kilometrów, a że byliśmy już dosyć zmęczeni, to nieco wcześniej bo już po 16, mieliśmy upatrzone miejsce pod namiot na stacji benzynowej. Trochę żałujemy naszego wyboru, obsługa stacji chyba była w jakimś wewnętrznym konflikcie. Wszyscy patrzyli na siebie dziwnie i pracownicy stacji nie rozmawiali ze sobą. No cóż, skoro nie można było porozmawiać z pracownikami, zajęliśmy się dziko rosnącym drzewkiem grejpfrutowym na zapleczu stacji… Owoce były pyszne, ale chyba nas pokarało za częstowanie się grejpfrutami, ponieważ rano tylne koło w moim rowerze było bez powietrza. To nasza pierwsza przebita opona w czasie naszej podróży, nie licząc tej uszkodzonej w samolocie w czasie transportowania rowerów do Stambułu.

Obiad na trawie

Obiad na trawie

Tak właśnie zbiera się oliwki

Tak właśnie zbiera się oliwki

A co leży to się nie przewróci

A co leży to się nie przewróci

Te oliwki wymagały jeszcze przetworzenia zanim będą się nadawały do jedzenia

Te oliwki wymagały jeszcze przetworzenia zanim będą się nadawały do jedzenia

 

 

 

2 myśli nt. „Zbieranie oliwek i obiad na trawie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>