Z Karacabey do Balikesir

Z okolic Karacabey od Bahtiara ruszyliśmy wcześnie rano, wyspani na miękkim łóżku. Bahtiar oczywiście wstał razem z nami o 6, żeby nas pożegnać. Chciał nawet przygotować dla nas śniadanie, ale zaprotestowaliśmy i sami zorganizowaliśmy sobie śniadanie z naszych produktów. Początkowo droga była prosta i sprawnie pokonywaliśmy kilometry, po drodze nudy. Trąbiły na nas samochody, a już w szczególności ciężarówki, których kierowcy mają za punkt honoru pozdrowić rowerzystów klaksonem. Jeżeli ciężarówka ma jakiś sygnał z muzyczką, to pozdrawia nas tą muzyczką od momentu kiedy nas widzi, a kończy 200 metrów przed nami. Tego dnia pobiliśmy nasz rekord i do wieczora udało się przejechać ponad 80 kilometrów. Spasowaliśmy dopiero gdy zobaczyliśmy wielką górę na horyzoncie.

Na górze pod 5 kilometrowym podjeździe

Na górze pod 5 kilometrowym podjeździe

Zjechaliśmy na stację benzynową i ta sama kartka co poprzedniego dnia poszła w ruch. Namiot narysowany za budynkiem, do tego kilka słów po turecku (namiot, nocleg, noc) i wszystko było jasne. Miałem wrażenie nawet, że obsługa się ucieszyła z naszej wizyty, dla nich to była jakaś odskocznia od monotonnej pracy. Od razu zaprosili nas na czaj i kawę, a później pokazywali nam najlepsze miejsca na namiot w okolicy stacji benzynowej. Gdy już rozbiliśmy namiot od razu nam pokazano gdzie jest jest prysznic z gorącą wodą i kolejne filiżanki czaju wjechały na stół. Naprawdę jesteśmy pełni podziwu i wdzięczności dla Turków za pomoc i opiekę. Za każdym razem zaskakują nas coraz bardziej. Na naszą prośbę włączono WIFI i mogliśmy rozsiąść się wygodnie w fotelach na stacji z komputerem.

Taka ciekawostka odnośnie tureckich stacji benzynowych. Na każdej stacji jest 4-5 panów, którzy są od tankowania podjeżdżających pojazdów i do obsługi klientów. Nasz klient, nasz pan.

Noc w namiocie minęła szybko i kolejny raz od 6 rano już zwijaliśmy nasz obóz. Trochę podświadomie robiliśmy to bardzo wolno, ponieważ przed nami był podjazd, któremu nie daliśmy rady poprzedniego dnia. Dopiero później okazało się, że ten podjazd miał 5 kilometrów… Ale o tym już jutro.

Nocleg nad stacją benzynową

Nocleg nad stacją benzynową

Na górze pod 5 kilometrowym podjeździe

Na górze pod 5 kilometrowym podjeździe

Na górze po 5 kilometrowym podjeżdzie

Na górze po 5 kilometrowym podjeździe

 

6 myśli nt. „Z Karacabey do Balikesir

  1. Zyla

    Cieszcie się, że nie macie po drodze podjazdu na przełęcz Transfogaraską. To by dopiero bolało:) Miłego pedałowania… o ile mogę tak niepoprawnie politycznie życzyć…

    Odpowiedz
  2. Alicja

    Życzę wytrwałości, szerokiej drogi i będę śledzić wasz blog z zapartym tchem
    pozdrawiam Alicja

    Odpowiedz
  3. Ryszard Synowiecki

    My już dostaliśmy śliczną kartkę, za którą bardzo dziękujemy, będziemy zamawiać następne. Pozdrawiamy serdecznie, trzymajcie się.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>