Wakacje w Fetihye

Posted on Posted in Turcja

Do Fetihye, jakieś 70 kilometrów, dotarliśmy w godzinę. Kierowca wysadził nas przy obwodnicy, a my sprawnie uwolniliśmy rowery wetknięte pomiędzy skrzynki z mandarynkami. Po chwili sakwy były już zamontowane i w deszcze ruszyliśmy szukać jakiegoś miejsca gdzie moglibyśmy wysuszyć nasze przemoczone rzeczy. Kolejny raz uszło powietrze w moim rowerze w przednim kole, ale tym razem dopompowanie koła dało pozytywny efekt i mogłem jechać dalej. Prawdopodobnie przednia opona jest uszkodzona i po przejechaniu kilku kilometrów dętka ulega przebiciu lub przeciera się. Chyba czeka nas wymiana opony w Anatayi. Przynajmniej dobrze, że z Agi rowerem jest wszystko w porządku.

Widok w stronę Rodos
Widok w stronę Rodos

[wp_ad_camp_1]

Ach, cóż to były za jednodniowe wakacje. Wylądowaliśmy w podmiejskim kurorcie zabudowanym głównie hotelami dla Rosjan i Niemców. Większość hoteli jest pozamykana, a te otwarte mają dość niskie ceny i świecą pustkami (za dwuosobowy pokój z aneksem kuchennym i łazienką o niezłym standardzie zapłaciliśmy za noc 45 lir). Wygrzewaliśmy się w słońcu na plaży, piliśmy piwo zwróceni twarzami na wyspę Rodos, obżeraliśmy się „hałwą w płynie” na gorąco. Na kolacji z Cansel i Serin próbowaliśmy właśnie taki deser i dowiedzieliśmy się, że normalnie nie serwuje się go w restauracjach, jest to smakołyk raczej domowy. Cansel wyjaśniła, że w czasie wyjazdów rowerowych często go przygotowują na kempingowej kuchence. Postanowiliśmy spróbować, na początek na domowej w hotelu. Międzyczasie dętki zostały załatane, a namiot wyczyszczony i wysuszony. Po chwilowych obowiązkach wróciliśmy do zajadania się tahiną podgrzaną z uzun pekmezi (gotowanym syropem winogronowym) i picia szarapa. Rano ruszamy na wschód do Antalyi.

Widok na góy, a za plecami plażami...
Widok na góy, a za plecami plażami…
Pan łapie ryby bez wędki na samą żyłkę z ciężarkiem
Pan łapie ryby bez wędki na samą żyłkę z ciężarkiem
Można tak w nieskończoność...
Można tak w nieskończoność…
Taki widok, a pomyśleć, że nie chciało nam się wychodzić z hotelu
Taki widok, a pomyśleć, że nie chciało nam się wychodzić z hotelu
Polubiliśmy ten kurort, szczególnie w zimie...
Polubiliśmy ten kurort, szczególnie w zimie…

[wp_ad_camp_1]

Fetihye

6 thoughts on “Wakacje w Fetihye

  1. Zobacz czy nie masz taśmy przesuniętej. Ja też tak mialem, że kilka razy z rzędu takie dziwne, jakby cięte dziurki mialem w detce i koazało się, że to od felgi 😉
    Albo nie wyjales kolca jakiegoś z opony 😀

    1. Ostatnio kawał drutu wielkości haczyka na ryby 8 wyciągnąłem. Mam dziure w oponie o średnicy 3-4 mm i w tym miejscu ciągle mam przebitą dętkę.

    1. Bardzo prosty. Bierzesz tahinę i mieszasz z syropem winogronowym (można zrobić samemu, ma być gęsty i słodki, taki wygotowany kompot z dużą ilością cukru). dodajesz to według uznania dla siebie w garnku, dodajesz odrobinę rozgniecionej chałwy. Podgrzewasz minutę, posypujesz tłuczonymi orzechami i gotowe. Z tahiną może być problem, ale wiem, że czasem można kupić.

  2. Ja, Grucha, Ty juz pewnie skorzystols z tego przepisu i zes to pichcil, a na mnie: obzarciuchu;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *