Wadi Ghul – Arabski Wielki Kanion

Posted on Posted in Oman

W sytuacji, kiedy trzeba walczyć ze stromiznami, szutrowymi drogami o nagłych wzniesieniach i spadkach, rowery naszego typu nadają się świetnie, ale z sakwami z 30-kilogramowym obciążeniem nie dalibyśmy chyba rady. Samochód nadawał się znakomicie.

W regionie, który eksplorowaliśmy 3 dni, znajduje się wiele takich dróg wiodących do ukrytych wiosek, jaskiń i terenów o wyjątkowym ukształtowaniu. Niestety tylko niektóre nadają się dla mniejszych samochodów. Według przewodnika, który od czasu do czasu podpowiada destynacje, trasa do urwiska największego kanionu Omanu, a podobno drugiego co do wielkości na świecie, wymaga tych z napędem na cztery koła, ale można wypróbować też i zwykłe.

Oman

Wielki Kanion Arabii? Brzmiało nęcąco. Nad drogą, jeszcze asfaltową, zwisały wysokie góry pokryte w dolnej partii seledynową roślinnością. W licznych miejscach przerywają je wąskie urwiska wyściełane gruzowiskiem. Otoczenie było dość suche, co obwieszczały nam szerokie wyschnięte, czasowo zaadoptowane na drogi, koryta rzek.

Później się dowiedzieliśmy, że jest to wejście do kanionu, a droga do niego wiedzie wzdłuż jego zewnętrznej ściany
Później się dowiedzieliśmy, że jest to wejście do kanionu, a droga do niego wiedzie wzdłuż jego zewnętrznej ściany
Opuszczona skalna wioska na zewnętrznym grzbiecie kanionu
Opuszczona skalna wioska na zewnętrznym grzbiecie kanionu

Asfalt nagle się skończył, a jego miejsce zajęła sinusoidalna kamienista droga. Zastanawialiśmy się w kilku miejscach, czy nasz samochód da radę (bo kierowca na pewno), ale szybko pożegnaliśmy wątpliwości. Pierwsze spotkanie z Kanionem odbyło się przy zachodzie słońca – byliśmy pod wrażeniem, jak na pierwszej randce. Tylko gdzie wiodą szlaki i gdzie zatrzymać się na nocleg. Po kilku kilometrach – o dziwo gładkiego asfaltu – znaleźliśmy resort usytuowany na przydrożnym pustkowiu. Ceny za rozbicie namiotu nie przeraziły (4 riale za osobę), a dostęp do basenu i prysznica, jeszcze zmniejszył cenę w naszych głowach. A gdy zobaczyliśmy miejsce na namiot – już nie pamiętaliśmy, że musieliśmy cokolwiek zapłacić. Na terenie resortu znajdowało się kilka zadaszonych altan, wyścielonych dywanami. Do dyspozycji mieliśmy również poduchy. Wieczór spędziliśmy pod moskitierą, wylegując się na miękkich poduszkach i sącząc herbatę z termosu. Aż żal było pójść spać. Noc była taka cicha, chyba najspokojniejsza podczas naszej całej podróży. Gdzie są samochody? Gdzie ludzie?

Nasz kempingowy domek z poduchami i jaszczurkami
Nasz kempingowy domek z poduchami i jaszczurkami
Basen o wschodzie słońca - coś wspaniałego
Basen o wschodzie słońca – coś wspaniałego

Wstaliśmy bardzo wcześnie, jeszcze przed świtem. Pobiegliśmy do basenu, który o tej porze świecił pustkami. Woda była bardzo zimna, ale takie odświeżenie o wschodzie słońca zapamiętamy na długo. Długo jeszcze korzystaliśmy z przywilejów infrastruktury kempingu, ale szlak kanionu wzywał, tak jak i czas. Nad urwiskiem stanęliśmy o 11, przed największym upałem, ale na szczęście szlak wiódł częściowo w cieniu.

Kanion ma nawet ponad kilometr głębokości. Nie znamy jego dokładnej długości, ale nasz szlak na pewno miał 6 km i zaczynał się gdzieś w połowie kanionu. Ścieżka szła tylko na jednej ze ścian i nie schodziła radykalnie na samo dno. Dojście do końca szlaku zajęło nam 2 godziny. Na jego końcu czekała na nas opuszczona wioska założona na kompletnym urwisku. Życie w niej nie było chyba łatwe, może dlatego jest niezamieszkała. Najprawdopodobniej jednak opuszczono ją z powodu wyschniętego źródła, bo obok niej widzieliśmy strumykowe gruzowisko pozbawione wody. Podczas wędrówki spotkaliśmy tylko dwie pary, na szczęście autokarowym turystom, których jest tutaj dużo, nie chce się chodzić w słońcu po górach. Z drugiej strony szczyt sezonu turystycznego w Omanie to zima.

Podczas wędrówki towarzyszyły nam kozy, kozice?
Podczas wędrówki towarzyszyły nam kozy, kozice…

Oman

Oman

Oman

Oman

Oman

Oman

Oman

Wiemy, że zdjęcia są bardzo do siebie podobne, ale ciężko było się zdecydować
Wiemy, że zdjęcia są bardzo do siebie podobne, ale ciężko było się zdecydować 🙂

Oman

Zacienione etapy szlaku. Pod takimi nawisami można było odpocząć
Zacienione etapy szlaku. Pod takimi nawisami można było odpocząć

Oman

Wioska
Wioska

Oman

Żarno?
Żarno?
Tarasy, na których kiedyś założono jakieś mini plantacje, z ich prawej strony wyschnięte rumowisko górskiego potoku
Tarasy, na których kiedyś założono jakieś mini plantacje, z ich prawej strony wyschnięte rumowisko górskiego potoku

Oman

Oman

Oman

Oman

W tle wioska nad wyschniętym korytem rzeki
W tle wioska nad wyschniętym korytem rzeki
Domowe ptactwo, kiedyś podziwialiśmy te ptaki w warszawskim zoo
Domowe ptactwo, kiedyś podziwialiśmy te ptaki w warszawskim zoo
Na dnie kanionu można było czasem dojrzeć małe wioski
Na dnie kanionu można było czasem dojrzeć małe wioski

Kanion żegnał napuszczając na nas małe tornado, więc szybko chcieliśmy odjechać. Jeszcze tylko musieliśmy przegonić kozicę, która blokowała nam wejście do samochodu, chłodząc się w jego cieniu i już brodziliśmy w szutrze górskiej drogi.

Czas wrócić na wybrzeże i noclegów na plaży, ale głównym celem na najbliższe dni to żółwie, tylko czy żółwie o tym wiedzą?

Oman

Tornado
Tornado

Oman

Oman

Oman

One thought on “Wadi Ghul – Arabski Wielki Kanion

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *