W górę do Manali

Posted on Posted in Indie

Zakończyliśmy z ulgą leżakowanie w Shimli i zaczęliśmy wspinaczkę do wyższych partii indyjskich Himalajów. Początek drogi do miejscowości Mandi był bardzo odprężający – długie zjazdy, wiele serpentyn, ale w dół. Z Mandi natomiast uzbroiliśmy się w cierpliwość i powoli zdobywaliśmy kolejne wzniesienia. Naszym celem było Manali – „backpackerska” miejscowość z pokrzywami w ogródkach, leżąca na wysokości 2000 m n.p.m.

Indie

Droga z Mandi, mimo 1300 m przewyższenia, nie doskwierała nam bardzo. Jedynie przeziębienie zatrzymało nas w jednym miejscu na dwa dni. Długo po drodze wypatrywaliśmy ośnieżonych szczytów, te pojawiły się dopiero za dwukilometrowym tunelem 20 km przed Manali. Odcinek w tunelu był chyba najgorszy. Światła porozstawiane były tak rzadko, że czasem nie wiedzieliśmy gdzie jechać, a własne rowerowe oświetlenie nie radziło sobie z ciemnością. Musieliśmy bardzo uważać na wyprzedzające samochody, które nie zwalniając tempa prawie muskały nasze sakwy karoserią. W Manali czekała nas jeszcze przeprawa w korkach i walka z wpychającymi się przed rowery motycyklami, aż w końcu mogliśmy rozsiąść się wygodnie na balkonie z widokiem na okoliczne zalesione góry. Mamy dużo czasu na planowanie dalszej podróży, bo droga, którą chcemy dojechać do indyjskiej części Tybetu nadal tonie w śniegu. Co roku otwierana jest tylko na około 2 miesiące, bo cały odcinek leży na wysokości ponad 4000 m n.p.m. Na czas oczekiwania odstawiamy rowery i wracamy do tradycyjnego górskiego trekkingu. Zamierzamy „doczłapać się” w trzy dni na 4472 m n.p.m. na górkę o nazwie Patalsh z polsko-francusko-australijską ekipą. Trzymajcie kciuki. Dostęp do internetu może być bardziej skomplikowany w tym czasie, ale po powrocie z górskich wojaży z plecakiem opiszemy wszystko na stronie ze szczegółami. Do napisania!

Indie

Tak mniej więcej wyglądała droga z Shimli do Manali. Czasem między jedną niebieską górką a drugą dostrzegaliśmy rozmazane odległe białe szczyty, ale nic poza tym
Tak mniej więcej wyglądała większa część drogi z Shimli do Manali. Czasem między jedną niebieską górką a drugą dostrzegaliśmy rozmazane odległe białe szczyty, ale nic poza tym

Indie

Indie

Indie

Całe doliny pokryte były dróżkami i tarasami
Całe doliny pokryte były dróżkami i tarasami

Indie

Chorowanie odbywało się w towarzystwie młodzieżowego campingu krykietowego
Chorowanie odbywało się w towarzystwie młodzieżowego campingu krykietowego

Indie

Indie

To nasz ulubiony posiłek w drodze - ciecierzyca z cebulą i pomidorami. Wystarczy poprosić o niedodawanie palących gardło przypraw. Pyszne
To nasz ulubiony posiłek w drodze – ciecierzyca z cebulą i pomidorami. Wystarczy poprosić o niedodawanie palących gardło przypraw. Potrawę można kupić od panów przygotowujących wszystko na rowerze. Jada się to przy drodze za pomocą liściastych sztućców. Czasem kupowaliśmy od razu kilka porcji, które sprzedawcy ze zdziwioną miną wrzucali na nasze życzenie prosto do menażki. Pyszne
Jeden z ciecierzycowych sprzedawców
Jeden z ciecierzycowych sprzedawców

Indie

Indie

Indie

Witaj Manali
Witaj Manali

 

3 thoughts on “W górę do Manali

  1. Geno, czy to Ty pisales, ze ciecierzyca z cebula i pomidorami to Wasz ulubiony posilek w drodze?;) Pozdrawiamy!

    1. Nie ja pisałem, ale się pod tym podpisuję. Hinduskiego jedzenia mamy już dosyć, a to akurat było całkiem zjadliwe, szczególnie gdy udało się wytłumaczyć, że ma być bez ichniejszych przypraw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *