Stambuł – Turcja dzień pierwszy

Posted on Posted in Turcja

No i się zaczęło. Rano oczywiście wszystko musiało być na wariackich papierach. Umówiliśmy się na 10 z wujkiem Robsonem, że wpadnie po nas swoją półciężarówką Scenickiem i nas odwiezie na lotnisko. Oczywiście nie sprawdziłem wcześniej czy kartony wejdą do auta i w ostatniej chwili odbiliśmy się z kartonem od bagażnika… Szybko zadzwoniliśmy po taksówkę bagażową i na szczęście już po 30 minutach byliśmy już zapakowani w dostawcze auto. Odprawa na lotnisku całkiem sprawnie i szybko, jednak trzeba powiedzieć, że pracownicy naszego Okęcia dają radę. Pan z obsługi zatrzymał nawet na dłużej wycieczkę Chińczyków, żebyśmy mogli wejść przed nimi z naszymi rowerami na odprawę dużych gabarytów. Była też chwila grozy, karton z moim rowerem nie chciał się zmieścić do największego skanera i już pan z ochrony straszył mnie cargo… Na szczęście karton udało się przeskanować wrzucając go prawie w pionie.

Pobojowisko na lotnisku
Pobojowisko na lotnisku

Lot minął nam bardzo szybko, po starcie od razu usnęliśmy. Chyba zeszły z nas emocje. W Stambule na lotnisku krótka gonitwa w poszukiwaniu naszych rowerów. Znalazły się po chwili poszukiwania – jeden karton był praktycznie zniszczony, a jeden grzbiet w ogóle nie przetrwał. Na szczęście nic nie zginęło – dużo rzeczy było luzem w kartonie, ale o dziwo wszystko na swoim miejscu. Samo składanie to już pryszcz, uwinęliśmy się w 2 godziny razem z przepakowaniem. Krótka podróż metrem do Aksaray i dalej już próbowaliśmy jechać rowerem, ale było tyle ludzi i taki ruch, że było to praktycznie niewykonalne. Po drodze oczywiście zdążyliśmy zahaczyć o kebaba i nadziewane papryczki. Hotel znaleźliśmy 100 metrów od Ambasady Irańskiej, nawet w przyzwoitej cenie.

[wp_ad_camp_1]

Pierwsza uwaga po naszej czteroletniej nieobecności w Stambule. Cholernie wszystko podrożało. Jutro jeszcze sprawdzimy spacerując po mieście, ale pierwsze wrażenie cenowe nie jest najlepsze 😉

Aga szuka noża, żeby rozpakować resztę kartonów
Aga szuka noża, żeby rozpakować resztę kartonów
Gdzie ja to schowałem?
Gdzie ja to schowałem?
Pierwszy rower już złożony
Pierwszy rower już złożony
Stój i się nie ruszaj jak cie składam!
Stój i się nie ruszaj jak cie składam!
rundka po lotnisku na rowerze
rundka po lotnisku na rowerze
Gdzie to było?
Gdzie to było?
Składanie sakw
Składanie sakw

sprawdzimy spacerując po mieście, ale pierwsze wrażenie cenowe nie jest najlepsze 😉

8 thoughts on “Stambuł – Turcja dzień pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *