Shiraz

Posted on Posted in Iran

Od Shiraz wymagaliśmy więcej niż od innych odwiedzanych miast. Wszyscy poznani ludzie w Iranie obiecywali, że to miasto spełni nasze wszelkie oczekiwania. Nie wiemy dlaczego, ale dość sceptycznie traktowaliśmy wszystkie ich słowa. Gdy dotarliśmy na dworzec była już 21, a jeszcze nie mieliśmy żadnego miejsca na nocleg. Ponieważ Shiraz znany jest głównie z wielu pięknych ogrodów, postanowiliśmy rozbić namiot w jednym z nich.

Co tu wybrać...
Co tu wybrać…

[wp_ad_camp_1]

 

Trudno było trafić po ciemku do polecanego przez panią z informacji autobusowej parku, ale dzielnie, mimo zmęczenia, sunęliśmy rowerami przez dziurawe chodniki miasta, aby już móc pójść spać. W końcu znaleźliśmy po przejechaniu 12 km obiecany zielony raj, lecz jak to raj, ten okazał się zakazanym owocem. Gdy nasz namiot był już częściowo rozbity, a sakwy częściowo zdjęte, zjawił się strażnik parku z obstawą w celu obwieszczenia nam, że absolutnie nie wolno rozstawiać namiotów na terenie ogrodu. Kolejny raz popełniliśmy ten sam błąd pozwalając  Irańczykom zaprowadzić nas do hotelu, bo ten okazał się 4-gwiazdkowym hotelowym przybytkiem luksusu z cenami zaczynającymi się od 130$ za noc. Wściekli i umęczeni musieliśmy stawić czoła własnym poszukiwaniom. Po wielu perturbacjach, przepychaniu się przez tłumy świętujących przygotowania do Norooz, pokonywaniu szerokich na pół metra okalających ulice studzienek burzowych trafiliśmy do hotelu. Tej nocy odwiedziliśmy wiele z nich, niestety odmawiano nam rejestracji z powodu rowerów, zbyt późnej godziny, braku miejsc i jeszcze innych dziwnych powodów. Nasz hotel był obskurny, ale bardzo tani. Następnego dnia postanowiliśmy go zmienić na jakiś oferujący przynajmniej okno w pokoju. Trafiliśmy na tak samo tani, ale o wiele ładniejszy, a co najważniejsze – czysty. Teraz mogliśmy powoli dochodzić do siebie. Przede wszystkim chodziło o całkowite wyleczenie Agi z przeziębienia, które męczyło ją od wielu dni  Zwiedzanie zeszło na drugi plan, przechadzaliśmy się tylko po głównej ulicy z Cytadelą i bazarem. Mieliśmy konkretny plan do zrealizowania w tym mieście, który niestety przesuwał się o kolejne dni. Z wieloetapowego zadania na jeden dzień wykonaliśmy tylko pierwszą część – wymiana pieniędzy. Tutaj to było łatwe, bo na głównej uliczce można było spotkać wielu panów dzierżących plik zagranicznej gotówki. Siedzieli po prostu na chodniku i czasem wykrzykiwali dolar i euro do napotykanych turystów. Niestety z internetem i pocztówkami było już gorzej. Nowy Rok – Norooz oznaczał kilkudniowe święto wolne od pracy. Poczta była otwarta dopiero trzy dni po Nowym Roku, tak jak kafejki internetowe. Wiele godzin błądziliśmy po mieście zanim trafiliśmy na sklep papierniczy, w którym udostępniono nam całkiem szybkie wi-fi. Spędziliśmy tam 2 godziny, w trakcie których przybywało do sklepu coraz więcej obcokrajowców poszukujących tego samego, co my. Tak właśnie poznaliśmy dwóch Johannesów z Niemiec podróżujących autostopem przez Iran. Spędziliśmy z nimi dwa dni włócząc się po Shiraz i pijąc hektolitry herbaty w naszej hotelowej kuchni. Johannes i Johannes mogli się poszczycić wieloma przygodami w Iranie, w które całkowicie mogliśmy uwierzyć, znając już pewne zachowania Irańczyków. Rozpoczęli stopowanie na północy Iranu powoli poruszając się na południe. Właśnie autostop generował wszystkie ich problemy. Irańczycy raczej nie znają tego typu podróżowania, więc wszyscy zatrzymujący się chcieli albo pieniądze, albo na siłę zawozili ich na dworce autobusowe, albo po prostu wzywali policję, gdy dowiadywali się o spaniu w namiocie.

Wieża cytadeli w centrum miasta. Tłumy wokół i i kolejki do wejścia na dziedziniec odstraszyły nas skutecznie. Codziennie mijaliśmy ją i zwiedzaliśmy tylko z zewnątrz
Wieża cytadeli w centrum miasta. Tłumy wokół i i kolejki do wejścia na dziedziniec odstraszyły nas skutecznie. Codziennie mijaliśmy ją i zwiedzaliśmy tylko z zewnątrz
Siesta wokół cytadeli
Siesta wokół cytadeli
Johannes i Johannes
Johannes i Johannes
Promocja Iraku
Promocja Iraku

Shiraz

Obydwaj studiują w Jenie, Johannes pierwszy prawo, drugi zaś technologię. Pierwszy z nich zawsze podróżuje ubrany w koszulę z czystym białym kołnierzykiem i obowiązkowo w ulubionej marynarce. Nie wygląda na wagabundę śpiącego w namiocie i poruszającego się autostopem, ale obok czystej koszuli chyba zawsze towarzyszy mu dowcip i dobry humor. Drugi zaś marzy o rowerowej kilkuletniej wyprawie dookoła świata i wydaje nam się, że rozplanuje to dokładnie. Był dość konkretny, ale humor opuszczał go tylko wtedy, kiedy opowiadał o bezmyślności Irańczyków.

Spotkaliśmy ich akurat w dzień „sylwestrowy” i mogliśmy razem świętować Nowy Rok 1393. Mieliśmy szczęście, że ich poznaliśmy, bo zaproponowali nam wysłanie naszych niepotrzebnych rzeczy i kilku ciążących nam pamiątek z Niemiec do Polski. Wysłanie paczki z Iranu do Polski kosztuje około 60 dolarów. Z Niemiec około 10 euro, nie licząc bólu pleców biednych naszych niemieckich znajomych i wysiłku włożonego w niesienie kilku kilogramów więcej. Musimy ich dobrze opisać, bo dziadek jednego z Johannesów lubi mieć kontakt  z językiem polskim, więc może później co nieco im przetłumaczyć. Zresztą i bez tego opisalibyśmy ich dobrze, będziemy ich miło wspominać.

[wp_ad_camp_1]

Niemcy musieli wracać, żeby zdążyć na samolot i jeszcze, namówieni przez nas, odwiedzić iracki Kurdystan. Mogliśmy powracać na nowo do zdrowia, spać do 10 i wylegiwać się na trawie, jak wszyscy Irańczycy. Shiraz nie był jakoś specjalnie piękny i różniący się od innych miast, które widzieliśmy. Kilka ogrodów nie czyniły z niego unikalnego miasta. Jedyne, co było dla nas zaskakujące, to bardzo tanie hotele i ładny, czysty dworzec z fontannami. Cena za pokój bez specjalnych wygód zaczyna się już od 10$.

Bazar
Bazar
W Shiraz zdobi się wiele budynków i murów
W Shiraz zdobi się wiele budynków i murów…
Czasem nawet w miarę dobrym malarstwem...
…czasem nawet w miarę dobrym malarstwem…
a czasem po prostu sprayem...
…a niekiedy po prostu sprayem…
Pracownia malarza reklam
Pracownia malarza reklam

Niestety nie zdecydowaliśmy się na zwiedzanie polecanego pobliskiego starożytnego Persepolis. Nasza gotówka powoli się kończyła, a jeszcze musieliśmy kupić bilety do Dubaju. Na Yazd też nie starczy, wielka szkoda, bo Yazd był naszym głównym celem w Iranie. Wszystkie problemy finansowe spowodowane są tym, że w Iranie nie działają zagraniczne karty bankomatowe. Trudno, będziemy musieli kiedyś wrócić do Iranu, żeby zobaczyć to, na co nie starczyło nam gotówki.

Codziennie przemierzaliśmy tę samą trasę z hotelu na pocztę, żeby sprawdzić, czy już może jest otwarta. Podobnie było z internetem. Nasz sklep papierniczy otworzono dopiero ostatniego naszego dnia pobytu. Odwiedziliśmy wiele bardzo drogich hoteli, żeby móc skorzystać z internetu, niestety mogliśmy otworzyć tylko pocztę przez program naszego Windowsa i wymieniać maile. Mimo, że nasz hotel miał wi-fi, mogliśmy, o dziwo, włączyć tylko Skype, nic więcej. Poczty się nie doczekaliśmy i wyjechaliśmy wraz z pocztówkami do Bandar-abbas nocnym autobusem vip.

Każde wejście do meczetu zdobione jest w ten sposób
Każde wejście do meczetu zdobione jest w ten sposób
Wnętrze bazaru
Wnętrze bazaru
Główny plac z pamiątkami
Główny plac z pamiątkami
Dworzec autobusowy - punkty ładowania energii
Dworzec autobusowy – punkty ładowania energii

Shiraz

W islamskiej republice wita się gości w ten sposób...
W islamskiej republice wita się gości w ten sposób…

 

 

 

 

2 thoughts on “Shiraz

  1. I like the photos you’ve made! And I have to say: after looking at your next steps on your trip – I’m really jealous, you have nice weather, you are so free! I hope I will follow your route someday 🙂

    It was very nice to meet you in shiraz!

    Everytime a save travel and a rich experience!

    Bobby Halen

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *