Przez pustynię do Omanu

Posted on Posted in Oman, Zjednoczone Emiraty Arabskie

Obudziły nas pierwsze promienie słoneczne wpadające do niezasłoniętego tropikiem namiotu. Gramoliliśmy się potężnie – powoli pakowaliśmy sakwy, niechętnie ubieraliśmy rowerowe gacie, a śniadanie smakowało nijako. Wszystko dlatego, że w głowach tkwiła jedna myśl – znów trzeba wydostawać się z Dubaju – w tym potwornym ruchu, kurzu i upale. Gdy już obładowaliśmy rowery i uwolniliśmy je od głębokich piaskowych kolein, znaleźliśmy się na autostradzie, na szczęście jeszcze z niewielkim ruchem. Była siódma rano, a skwar doskwierał tak, jak o 10 przed południem. Ale komu w drogę, temu upał mniejszy!

Offroad
Offroad

Autostrada szybko się skończyła, ale jeszcze jakiś czas po naszej lewej stronie ciągnęła się panorama odległego downtown z najwyższym budynkiem Dubaju. Nie mogliśmy się go pozbyć, ciągle siedział nam na ogonie. Około godziny 10 zabudowania zaczęły maleć i znikać, a ich miejsca wypełniał pomarańczowy piasek. Po pół godzinie uprzytomniliśmy sobie, że jesteśmy na pełnej pustyni. Na szczęście wiał silny wiatr łagodząc spiekotę. Również za przyczyną wiatru asfalt został częściowo pokryty wydmami, zabierając nam i samochodom nawet oba pasy, a po ich odkrytej powierzchni wiły się smugi rozwiewanego piasku. Pustynia była mocno pomarańczowa, gdzieniegdzie poprzetykana zielonymi krzewami i zlewającymi się z nią wielbłądami.

Chusta, czapka, cokolwiek...
Chusta, czapka, cokolwiek…
Przydrożne wielbłądy
Przydrożne wielbłądy
Na szczęście nie wiało w twarz, tym razem jechaliśmy częściowo z wiatrem
Na szczęście nie wiało w twarz, tym razem jechaliśmy częściowo z wiatrem

Zjednoczone Emiraty Arabskie

Uf, jak gorąco
Uf, jak gorąco

Zjednoczone Emiraty Arabskie

Zjednoczone Emiraty Arabskie

Pustynny teren, na który wjechaliśmy, okupowali mknący samochodami z napędem na 4 koła turyści. Była to okolica pustynnego offroudu, można było wynająć samochody terenowe, quady i motocykle, żeby poszusować wśród wydm. A w czasie przerwy między jedną a drugą adrenaliną obowiązkowo korzystano z tzw. Coffeshopów, serwujących koktajle i soki. Przycupnęliśmy na skraju jednego z nich, żeby skorzystać z oferty jednego z właścicieli – zaproponował tańszą cenę za świeży kokos dla „nie turystów”. Połechtani komplementem uraczyliśmy się niezbyt dobrym sokiem z wnętrza jeszcze zielonego kokosu. Było nam tak dobrze – w czasie tak wyczerpujących dni niewiele brakuje do szczęścia – cień, kawałek schodka i zimny napój. Już nie zważaliśmy na muchy, permanentnie pokryte potem czoła i piasek peelingujący odkryte kawałki ciała. To wszystko nic, gdy w ustach czuje się zimny sok, może być nawet słonawy i gorzki, to nic. Mamy upragniony cień i chłód w gardle.

Zjednoczone Emiraty Arabskie

Zjednoczone Emiraty Arabskie

Zbliżało się południe, upał był tak nieznośny, że postanowiliśmy zainaugurować obowiązkowe przerwy na siestę. Gdy tylko zbliżała się ku temu okazja – sklep z daszkiem – okazało się, że jedna z opon została przebita. Znów wymiana, pompowanie, składanie w całość, eh. Ciężkie jest życie rowerzysty. Tego dnia pompowaliśmy kilka razy niektóre koła. Chyba za tym wszystkim stała temperatura. Może guma staje się bardziej miękka, przez co bardziej narażona jest na urazy.

Sjesta połączona z pracownią rowerową
Forrest Gump mówił, że w życiu czasami brakuje kamieni, nam czasem po prostu brakowało dętek 😉
Tak wyposażone częściowo dzikie ptaki ludy pustynne wykorzystywały w celu łowiectwa na przykład królików pustynnych
Ludy pustynne wykorzystywały dzikie ptaki do łowiectwa, na przykład pustynnych królików. Na turystów, oprócz 4X4 czekają również i takie atrakcje
My się jednak skusiliśmy na komercję. Fajnie było
My się jednak skusiliśmy na komercję. Fajnie było

Wiadomo, że wszystko, co dobre, szybko się kończy. Ruszyliśmy na spotkanie pustyni, która właściwie tuż po starcie zaczęła się zmieniać w częściowo zielony teren. Pod wieczór dojechaliśmy do małej enklawy należącej do Omanu. Tuż przy granicy piaszczysta pustynia została już całkowicie wyparta przez półsuche tereny z zielonymi drzewami o płasko zakończonych koronach, a pagórkowate wydmy zamieniły się w skalne góry. Przekroczyliśmy granicę gdzieś po środku pustkowia. Nie musieliśmy kupować żadnej wizy, przekracza się ja szybko, bez zbędnych pytań. Na granicy jest mały checkpoint, nic więcej. Właściwą wizę zdobywa się dopiero na granicy państw.

Zjednoczone Emiraty Arabskie

Już do samego wybrzeża będą towarzyszyły nam takie krajobrazy
Już do samego wybrzeża będą towarzyszyły nam takie krajobrazy

Tuż za punktem kontrolnym znajdowała się mała stacja benzynowa, którą postanowiliśmy wykorzystać do noclegu. Rozbiliśmy namiot bez zbędnych ceregieli z pytaniem się o pozwolenie, czy bezpieczeństwo i szybko poszliśmy spać. Namiot stał pod wielkim drzewem, zamieszkałym przez liczne ptaki i ich potomstwo. Niestety nie tylko ich śpiew nas czasem budził, ale i coś jeszcze…  ale czy takimi rzeczami należy się przejmować po eksploracji pustyni? e tam, piach wszystko przykryje.

Oman

One thought on “Przez pustynię do Omanu

  1. Kurde niesamowite zdjęcie piasku na autostradzie, nie miałem pojexia , ze tam tak wygląda. Szerokości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *