Prowincja Ninh Binh i Tam Coc

Obierając drogę wzdłuż wybrzeża na południe godziliśmy się na najbardziej popularną z tras wśród turystów. Patrząc na mapę Wietnamu w agencjach turystycznych nie sposób nie zauważyć kilka głównych punktów znanych nawet tym, którzy jeszcze Wietnamu nie odwiedzili. Są wściekle podkreślone na czerwono i wrzeszczą – odwiedź mnie, bo wszyscy to robią. I my posłuchaliśmy i niech wszystkie bóstwa, którym pomniki wystawiono w Wietnamie, zlitują się nad naszymi paskudnymi duszami. Pisząc ten tekst jesteśmy już o kilka czerwonych punktów dalej i spośród dotychczas odhaczonych okolice Ninh Binh, o których będzie tutaj mowa za chwilę, podobają się nam najbardziej.

Okolice Tam Coc

Okolice Tam Coc

Pogodziliśmy się, że Wietnam skomercjalizował się już bardzo. Ceny podskoczyły, a sami mieszkańcy chcą więcej i więcej, co jest przyczyną wielu nieporozumień, zwłaszcza kiedy dochodzi do płacenia rachunków. Nie pierwszy raz i nie ostatni. Gwoli zasady, że im mniej turystyczne miejsce, tym jest się oszukiwanym mniej, chcieliśmy zamienić środowisko zatoki Halong na coś, co na wspomnianej już mapie oznaczone jest mniej krzykliwie.

Tam Coc to wioska położona wśród pojedynczo wystających, wapiennych skał. Przez doliny przepływają wężowato rzeki, którymi spływa się łodziami. Rzeki to główna atrakcja, ale stałaby się całkiem ekscytującą, gdyby można było samemu pokierować, na przykład kajakiem. Łodzie operują Wietnamczycy, którzy zręcznie i dość widowiskowo poruszają wiosła nogami. Opłacając bilet z góry nie sądziliśmy, że nasz wioślarz wyciągnie łapkę po napiwek o wysokości kilku dolarów i nie podejrzewaliśmy też, że będzie się dąsał, gdy dostał trochę mniejszy. Dąsanie to jedna z lepszych reakcji Wietnamczyków pracujących w usługach turystycznych (nie łączyć ze wspaniałymi mieszkańcami pośrednio związanymi z turystyką lub w ogóle), czasem niemiło machną ręką, ale też spluną pod perfidne nogi turysty.

Wycieczka łódką. Jeszcze jest dość wcześnie, więc nie czeka się w kolejce do wpłynięcia do jaskiń

Wycieczka łódką. Jeszcze jest dość wcześnie, więc nie czeka się w kolejce do wpłynięcia do jaskiń

Tam Coc

Tam Coc

Tam Coc

Żyjmy w symbiozie ! Krowa i czekający na jej pasożyty przyjaciele

Żyjmy w symbiozie ! Krowa i czekający na jej pasożyty przyjaciele

Tam Coc

Doliny obsadzone są polami ryżowymi, które kończą się tuż nad brzegami rzek. Można obrać dwie trasy różniące się długością, ilością jaskiń, przez które przepływa się zgiętym w pół i oczywiście ceną. Niestety, kierując się zasadą nienadwyrężania budżetu, zdecydowaliśmy się na tę krótszą, czego pożałowaliśmy tuż po zakończeniu wycieczki, gdy wspięliśmy się na górę z ołtarzem dedykowanym bogini Quan Am i naszym oczom ukazały się pola ryżowe i wijąca się rzeka dłuższego szlaku. Nasza trasa, owszem, przechodziła przez płaskie pola, ale ich jaskrawą zieleń przysłaniały tatarak, chaszcze i drzewa.

Schody do ołtarza bogini

Schody do ołtarza bogini Quan Am

Widok na pola ryżowe i rzekę

Widok na pola ryżowe i rzekę

Tam Coc

Mała pagoda na sąsiadującym wzgórzu i panorama okolic Tam Coc

Mała pagoda na sąsiadującym wzgórzu i mglista panorama okolicy Tam Coc

Niczym Trzej Królowie do jaskini Mua

Niczym Trzej Królowie do jaskini Mua

 Za to zalane pola ryżowe podziwialiśmy od strony skał. Trafiliśmy do nich przez przypadek. Wzdłuż jednej ze skał, tuż za jaskinią Mua wiedzie tajemnicza, wąska i zarośnięta dróżka. Gdy tak ochoczo i radośnie przechadzaliśmy się po kolejnym już, wybetonowanym szumnie nazwanym „ jaskinią” tunelem,  nagle natknęliśmy się na tabliczkę, która informowała o zamknięciu ścieżki z powodu spadających skał, czy też innych, dziwnych zjawisk natury. Tabliczka spełniała swą funkcję, bo nikogo tam nie było oprócz komarów, moczarów, pająków i dochodzących do nas głosów rozwrzeszczanych ludzi w kapokach, ach no i oczywiście ryżu.  Ale było miło – przyroda, pot i my.

Ścieżka

Ścieżka…

i my

i my

Otoczenie Tam Coc można zwiedzać przez kilka dni, bo w stosunkowo w niewielkiej odległości od siebie znajduje się tam mnóstwo, całkiem interesujących miejsc (nie licząc jaskini Mua): wioski, świątynie, pagody, ruiny, szlaki do wędrówek, rzeki itd. Tego dnia znajdowanie tych wszystkich miejsc nie szło gładko i zamiast grzecznie udać się po porady do panów przewodników, usilnie przybliżaliśmy lub oddalaliśmy nasze mapy w „gpsach” w poszukiwaniu albo ruin miasta, kolejnej już pagody na wzgórzu, albo nie wiadomo czego jeszcze. Nadal nie wiemy czemu nie trafiliśmy do wczesnośredniowiecznych pozostałości stolicy Wietnamu z dynastii Dinh i Le. Jeździliśmy wokół nich kilka razy, pytaliśmy miejscowych i nic.

Centrum Tam Coc. W kanale wieczorami cumuje się łodzie, które swą ilością i geometrią wabią do robienia zdjęć wszystkich przyjezdnych

Centrum Tam Coc. W kanale wieczorami cumuje się łodzie, które swą ilością i geometrią wabią do robienia zdjęć wszystkich przyjezdnych

Tam Coc

Tam Coc

Tam Coc

Tam Coc

Tam Coc

Brama do schodów do trzech światyń na wzgórzu. świątyni. Nie pytajcie - jakiej? Nie wiadomo.

Brama do trzech jaskinnych pagód Bich Dong kilka kilometrów od Tam Coc

Kramiki dla nas z torebeczkami, plecaczkami, balonikami i czego jeszcze dusza zapragnie

Kramiki dla nas z torebeczkami, plecaczkami, balonikami i czego jeszcze dusza zapragnie.

Uliczka w wiosce

Uliczka w wiosce

Okolice Tam Coc

Okolice Tam Coc

Pan zbierający muszle

Pan zbierający muszle

Typowy pejzaż okolicy

Typowy pejzaż okolicy…

...jak i ten

…jak i ten

Tuż przed zachodem słońca zrezygnowaliśmy z bezsensownej jazdy w kółko i pojechaliśmy do wioski rybackiej Kenh Ga, w której główny środek transportu stanowią łodzie. Ludzie przemieszczają się nimi do pracy, szkoły, na nich handlują lub po prostu łowią ryby. Nie widzieliśmy w niej żadnych turystów, może z powodu wieczornej pory, ale mieszkańcy znają nas baaaaardzo dobrze.  Za przekroczenie rzeki na przykład należy uiścić niewielką sumę dongów. Jasny odcień skóry natychmiast alarmuje panią strażniczkę do przebiegłego naciągnięcia liny, żeby nas zatrzymać i dać czas na wygrzebanie kilku tysięcy z portfeli. Mocno denerwujące. Spróbujcie tylko przykładem Wietnamczyka zrobić naburmuszoną minę, a pani może natychmiast rozgłosić sąsiadom, że oto turysty nie chcą płacić ?! Ale i bez tego jest się w centrum uwagi, więc zrobiło się nam wszystko jedno. Zresztą może i my nie chcielibyśmy, żeby nas podglądano w życiu codziennym?

W drodze do Khan Ga

W drodze do Khen Ga

Czekając na mostek w wiosce rybackiej

Czekając na mostek w wiosce rybackiej. Ta pani już na pewno szykuje swą linę na nas

Nabrzeże Khen Ga

Nabrzeże Khen Ga

Kołysanie się do snu

Kołysanie się do snu

Drugie przekraczanie mostku, a tu nic, żadnej drugiej opłaty? może dlatego, że tupnęliśmy nóżką i już nie zobaczyliśmy drugiego nabrzeża wioski. Zawróciliśmy tuż po uiszczeniu opłaty.

Drugie przekraczanie mostku, a tu nic, żadnej drugiego „biletu” ? Może dlatego, że tupnęliśmy nóżką i już nie zobaczyliśmy drugiego nabrzeża wioski. Zawróciliśmy tuż po uiszczeniu opłaty. Pani oburzenie na twarzy zamieniło się w odrazę.

Tam Coc

W Tam Coc zostaliśmy dwa dni, po czym ruszyliśmy dalej. Zanim dojechaliśmy do kolejnej wielkiej kropki – nocowaliśmy w industrialnych miastach, wiejących pustką hotelach, ale z przemiłą obsługą, jadaliśmy w mrokach piwnicznych „restauracji”, próbowaliśmy owoców morza z farm krewetkowych (podobno przekarmianych dziwnymi mieszankami, a jakżeby; a my cieszyliśmy się jak dzieci, dostając świeżutkie, różowiutkie robale !), skupialiśmy dużo uwagi wśród Wietnamskich rodzin świętujących wakacje w swych kurortach, obserwowaliśmy prace przy żniwach (o czym w następnych wpisach), uczyliśmy się palić tutejszą fajkę, wymienialiśmy się na prezenty i gaworzyliśmy z rodzinami… Przede wszystkim odpoczywaliśmy przed kolejną dawką zabytków i skokiem cen. Do zobaczenia w Hue!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>