Pierwsze planownie trasy

Posted on Posted in Bez kategorii

mapa1

    Uwielbiam ten moment przed podróżą, kiedy człowiek siedzi nad mapą i przy google maps i palcem po mapie planuje, którą drogę wybrać. Czy lepiej jechać górą czy dołem, czy ludzie będą bardziej przyjaźni na północy czy na południu i czy przypadkiem ta granica przez którą chcemy przejechać nie będzie o tej porze roku zamknięta ? Nas też to dopadło i ostatnie dni spędzamy na powolnym planowaniu, mamy już pierwszy zalążek naszej początkowej trasy, ale jak znam takie wyjazdy to i tak się pewnie coś zmieni po drodze. Wszystko zaczęło się od tego, że kilka dni temu odebraliśmy nasze nowe paszporty, baliśmy się, że jednak zostało nam  trochę za mało czasu na załatwienie wiz, mała modyfikacja planów i wychodzi nam jednak, że z Polski ruszymy bez wiz. Startujemy już 7 stycznia samolotem z rowerami do Stambułu, stęskniliśmy się trochę za „zachodnim oknem Turcji” i z wielką chęcią zostaniemy kilka dni w Stambule, żeby przypomnieć sobie to, co już kilka razy widzieliśmy. Pora roku nie będzie za bardzo zachęcała do zwiedzenia, ale na plus przyjmujemy to, że przynajmniej nie będzie takich tłumów turystów jakie widzieliśmy w czasie naszej ostatniej podróży do Turcji. Wymyśliliśmy sobie, że o wizy do Iranu będziemy się starać w Konsulacie Iranu w Trabzonie, to takie niewielkie miasto na północnym wschodzie Turcji niedaleko granicy z Gruzją, trochę nam to nie po drodze, ale biorąc pod uwagę kilku tygodniowe załatwianie wiz w Warszawie kontra jednodniowe zmagania w Trabzonie nie ma się nad czym zastanawiać. W każdym razie ze Stambułu chcemy ruszyć na południe, dojechać do wybrzeża, a dalej wzdłuż morza co najmniej do Adany, liczymy na to, że naszym sprzymierzeńcem będzie pogoda i mimo deszczu temperatura będzie przekraczała 15 stopnie. Gdzieś na wysokości Gazientep’u ruszymy na północ do Trabzonu, i coś czujemy, że ta nieturystyczna część Turcji może być najfajniejsza. Po załatwieniu wiz irańskich z powrotem szybki powrót na południe, żeby wjechać do Iraku, a konkretnie do nie uznawanego przez żadną administrację Kurdystanu. Rozpisywanie się o szczegółach trasy nie ma sensu, bo sami dokładnie nie wiemy jak to wszystko się potoczy, jadąc rowerami przez Turcję na pewno będziemy mądrzejsi niż z mapą w ręku w Warszawie. Po Kurdystanie przyjdzie czas na Iran, tak samo jak w przypadku Turcji szlak będzie nas prowadził tam gdzie będzie cieplej. Na razie wiemy już, że w Teheranie chcemy załatwić wizy do Indii, oraz że po małej modyfikacji planów nie jedziemy przez Pakistan. Po kilku rozmowach z ludźmi, którzy zęby zjedli na podróżach po Azji, uznaliśmy, że nie ma sensu pakować się do Pakistanu, który ostatnio jest bardzo mało stabilny w kwestii bezpieczeństwa. Najchętniej to wybralibyśmy drogę do Indii przez byłe republiki radzieckie, ale w lutym ta trasa rowerami raczej na pewno była by wielką męką, a częściowo wręcz nie dała by się  przejechać. Jeżeli nie można przejechać przez północ, ani przez wschód, to pozostaje tylko południe dlatego nasz wybór padł na prom z Bandar Abbas w Iranie do Omanu. Długo szukaliśmy jakiegoś połączenia z Omanu do Indii przez Morze Arabskie, ale niestety nic nie udało nam się znaleźć. Jedyna opcja to transport samolotem z Muskatu, stolicy Omanu do Bombaju. Mamy też chęć na ewentualne zahaczenie o Dubaj, ale procedury wizowe Zjednoczonych Emiratów Arabskich są tak skomplikowane i kosztowne, że chyba nic z tego nie wyjdzie. Gdyby ktoś miał jakiegoś znajomego w ZEA, który miałby możliwość załatwienia promes i zaproszeń do Dubaju to chętnie przyjmiemy pomoc 😉 Nasze plany na razie kończą się na Bombaju, nie ma sensu planować dalej, życie za nas zaplanuje i zweryfikuje nasze plany.

   Jako że nie musimy się starać o żadne wizy ( w Warszawie) przed wyjazdem mamy więcej czasu na zajęcie się kwestiami organizacyjnymi. Udało nam się już pozyskać dwóch sponsorów, trzeci jeszcze się waha, mamy już jeden patronat medialny, nad drugim cały czas pracujemy. Oczywiście jak tylko będziemy mogli napisać coś więcej to podzielimy się z Wami tymi dobrymi informacjami. Póki co korzystamy z długiego weekendu w Polsce i żegnamy się na dwa lata z naszymi ulubionymi polskimi górami – Bieszczadami. Za kilka dni opowiemy Wam co słychać w Ustrzykach Górnych i czy na Tarnicy jest już pierwszy  śnieg w tym roku.

One thought on “Pierwsze planownie trasy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *