Ostatni dzień w Dubaju

Posted on Posted in Zjednoczone Emiraty Arabskie

Tego dnia postanowiliśmy skorzystać z dubajowych plaż. Najpierw odwiedziliśmy pocztę, w której szybko wysłaliśmy pocztówki, a następnie zjedliśmy obiad w jednej z licznych tutaj hinduskich knajpek. Byliśmy gotowi na upragniony relaks. Musieliśmy jeszcze ugasić spieczone gardła po hinduskim jedzeniu świeżo zmiksowanym sokiem z mango i przebić się do mariny, co nie jest takie łatwe dla pieszych. W końcu i ona – z sypkim i często sprzątanym piaskiem – plaża. Nie było tam tłoczno, może dlatego, że większość turystów siedziała w zacienionej i zamkniętej strefie hotelowej. Nad plażą górowały oczywiście wieżowce. Woda była raczej czysta, jeśli można tak powiedzieć o miejskiej plaży. Sądzimy, że władze miasta jakoś sobie z tym radzą, zwłaszcza dla rosyjskich nowobogackich i angielsko i niemieckojęzycznych turystów.

Plaża przy Marinie
Plaża przy Marinie

Relaks był krótkotrwały, bo pobyt w Dubaju nie byłby pełny bez Burji Khalifa i słynnego spektaklu wodno-świetlnego w dolinie między najwyższym budynkiem a Dubai Mall. Pokonanie kilkunastu stacji metra nie zajęło jakoś długo, choć po intensywnych dniach w wiecznie pędzącym mieście, odczuwaliśmy straszne zmęczenie. Niestety, gdy już wysiedliśmy na odpowiedniej stacji, okazało się, że trzeba pokonać jeszcze kilometrowy tunel łączący metro a Dubai Mall – największe centrum handlowe w Dubaju. Mimo kilku ruchomych taśm dla pieszych, wydawało nam się, że trwa to ponad godzinę.

Dubaj

Dubai Mall to wielki kompleks handlowy właściwie dla wszystkich, bo obok części z drogimi markami takimi, jak Gucci i Prada, mieszczą się zwykłe sieciówki i lokale usługowe. A gdy już klienci znudzą się zakupami i wydawaniem pieniędzy, mogą pooglądać częściowo za darmo wielkie akwarium godne niejednego oceanarium (a nawet w nim zanurkować), zwiedzić jakieś mini zoo, pojeździć na łyżwach i pozjeżdżać na nartach. Ale najsłynniejszą atrakcją jest koncert fontann w wielkim akwenie położonym w dolinie Downtown. Raczej nie spodziewaliśmy się niesamowitego spektaklu, bo tego typu atrakcje zdarzyło nam się już oglądać. Gdy zgasły wszystkie światła na akwenie i włączono muzykę (z jakiegoś westernu) wiedzieliśmy już, że się nie rozczarujemy. Fontanny są ogromne, system świetlny jest bardzo skomplikowany i rozbudowany. Szerokość samego basenu sięga kilkaset metrów. Woda wybuchała na kilkanaście metrów, a sekwencja fontann zaskakiwała wiele razy. Warto było przemierzyć tyle tuneli w wielkim tłumie, żeby tego doświadczyć.

Akwarium widoczne z górnego piętra
Akwarium widoczne z górnego piętra

Dubaj

Dubaj

Dubaj

Po zakończeniu spektaklu pokręciliśmy się trochę po Dubai Mall. Skupiliśmy się właściwie tylko na wodospadzie, wielkiej księgarni i akwarium, które można częściowo zobaczyć od zewnątrz, do tunelu akwarium już nie wchodziliśmy (ze względu na ceny). Zrezygnowaliśmy z lodowiska i nart, chcieliśmy już jak najszybciej opuścić tę świątynię konsumpcji, żeby już kierować się do domu Aruna.

Najwyższy budynek Dubaju
Najwyższy budynek Dubaju
Pokaz świetlny
Pokaz świetlny

Dubaj

Dubaj

Dubaj

Wodospad w Dubai mall
Wodospad w Dubai mall
Półka ze wszystkimi krajami świata w wielkiej księgarni
Półka ze wszystkimi krajami świata w wielkiej księgarni

W metrze po prostu zasypialiśmy, co za dużo atrakcji jak na jeden dzień, to nie zdrowo. Niestety wieczorem w mieszkaniu czekały na nas jeszcze kolejne – piątkowa impreza i przyjaciele Aruna. Niezmordowani Hindusi i Brazylijka bawili się do rana, my wyczerpani i trochę chorzy padliśmy trochę wcześniej. Najpierw ja zrezygnowałem, było już około 1, wyniosłem matę i śpiwór na zewnątrz i położyłem się pod drzewkiem, za mną do spania ruszył Bruno i Aga. Julia dotrzymywała kroku całej rozrywkowej ekipie, która zakończyła imprezę w basenie. Następnego dnia nie udało się nam wcześnie ruszyć w drogę, oczekiwanie na Aruna trwało do południa.

Konkurencja Indie-Niemcy
Konkurencja Indie-Niemcy

Opuszczenie miasta trwało strasznie długo, kilkupasmowe drogi dały nam w kość i gdy tylko znaleźliśmy się na rogatkach miasta, wykorzystaliśmy pas piaszczystej, raczej nieuczęszczanej drogi do rozbicia namiotu i zasnęliśmy natychmiast.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *