Okolice Takab

Takab to niczym nie wyróżniające się miasteczko z jasnymi domami, czasem ze starą zabudową wykonaną z gliny. Ale samo otoczenie Takab często zapierało nam dech w piersiach. W drodze do Takht-e Soleyman podziwialiśmy budzącą się do życia wiosnę w górach, zwanymi przez nas fioletowymi. Bogate w złoża okoliczne tereny barwią się na niezliczoną liczbę kolorów. Jak dotąd mogliśmy podziwiać w Iranie czerwone góry, zielone i żółte.

Iran

Wśród nich można dostrzec małe osady z domami zbudowanymi za pomocą gliny. Na tle fioletowych gór tworzą piaskowe plamy z lśniącymi od słońca białymi dachami i gdzieniegdzie na niebiesko pomalowanymi bramami. Drogi w Iranie są naprawdę w opłakanym stanie. Irackie przy nich były niemieckimi autostradami, szkoda, bo zamiast podziwiać z siodełka roweru niesamowite krajobrazy Iranu, musimy wypatrywać dziur w asfalcie albo zazwyczaj w szutrowym poboczu.

Nasz hotel, był jedynym miejscem  noclegowym w całym mieście. Ceny również były wyjątkowe, nie przystające do tak mało interesującego miasteczka. Za pierwszą noc zapłaciliśmy 120.000 tomanów, za drugą po ostrych negocjacjach 100.000. Przelicznik dolarowy to 10 $ za 30.000 tomanów. Od Irytka i Irydka dowiedzieliśmy się, że w najbliższych dniach ma być załamanie pogody i że możemy się spodziewać silnych opadów deszczu. Jak się później okazało chłopaki tym razem nie kłamali.

Iran

Iran

Iran

Iran

Iran

Prosto z hotelu udaliśmy się na stację minibusów, żeby złapać jakiś transport do Sanandaj. Niebo już zapowiadało swoim kolorem opady deszczu, a że temperatura była niska nie bardzo mieliśmy ochotę na moknięcie i spanie w namiocie przy 10 stopniach Celsjusza w ciągu dnia. Po krótkich poszukiwaniach znaleźliśmy busa do Bijar za jedyne 200.000 tomanów ( 7$). W Bijar szybko przesiedliśmy się i kolejny kierowca busa po negocjacji ceny zabrał nas do Sanandaj. Tym razem 300.000 tomanów (10$). Po dwóch godzinach dotarliśmy do Sanandaj i dzięki telefonicznemu tłumaczeniu przez znajomego kierowcy dogadaliśmy się, żeby kierowca zabrał nas na dworzec autobusów dalekobieżnych. W międzyczasie z nieba woda zaczęła lać się wiadrami, po prostu ściana deszczu, a  temperatura spadła o kilka stopni. Mieliśmy w planach zwiedzanie Palangan oddalone od Sanadaj około 40 kilometrów, ale w przy takiej pogodzie nie ma co nawet marzyć o jeździe rowerem i spaniu w namiocie. Mamy nadzieję, że na południu pogoda jest lepsza, a przynajmniej jest cieplej nawet jeżeli pada deszcz. Znowu za pośrednictwem tłumaczenia telefonicznego kupiliśmy bilet do Ahwaz, niestety dopiero na następny dzień, na dzisiaj już nie ma wolnych miejsc. 600 kilometrów na południe powinno być cieplej, Aga już skacze do góry bo w okolicach Ahwaz mamy kilka miejsc do odwiedzenia, które zna tylko z książek, ale o szczegółach napiszemy w następnych wpisach. Przy kupnie biletu dowiedzieliśmy się, że dzisiaj według kalendarza używanego w Iranie jest 20.12.1392 r. i na dodatek za kilka dni będzie Nowy Rok. Teraz rozumiemy dlaczego nikt nam nie odpisywał z portalu Warmshower , w którym szukaliśmy gościny u Irańczyków. Po prostu zbliża się czas świąt w Iranie i jak mówią miejscowi, wszyscy Irańczycy w tym czasie spędzają czas z rodziną.

Czerwone góry

Czerwone góry

Iran

Iran

Iran

Iran

Chmury powoli rozdmuchiwał wiatr i mogliśmy więcej zobaczyć

Chmury powoli rozdmuchiwał wiatr i mogliśmy więcej zobaczyć

Iran

Iran

W drodze powrotnej rozchmurzyło się na dobre

W drodze powrotnej rozchmurzyło się na dobre

Iran

Iran

Iran

Iran

Iran

Iran

Cmentarz

Cmentarz

Iran

Iran

 

 

 

2 myśli nt. „Okolice Takab

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>