O pieniądzach przed wyjazdem

Wczoraj w czasie naszej rozmowy z panią redaktor z jednej z gazet, w której ukaże się wywiad z nami, wypłynął temat pieniędzy. Przez jakiś czas zastanawialiśmy się z Agą czy to jest temat, o którym nie powinniśmy wspominać, czy lepiej napisać wszystko na blogu i wyjaśnić, tak aby uniknąć ewentualnych pytań. Pewnie wielu z Was, czytając naszego bloga zastanawiała się nad tym, skąd oni mają pieniądze na taki wyjazd. Dzisiaj opowiemy o tym, jak finansujemy nasz wyjazd i jak będziemy rozwiązywać kwestie finansowe w czasie wyjazdu.

Zbieranie pieniędzy, podjęcie decyzji samego wyjazdu i chęci pozostawienia wszystkiego na miejscu, spakowanie się i kupienie biletu to wszystko jest procesem długotrwałym, który w każdym dojrzewa i toczy się w inny sposób. Jeżeli ktoś mówi, że jedzie w wielomiesięczną podróż życia, pakuje się ot tak i wyjeżdża od razu, to wydaje mi się, że jest osobą nieodpowiedzialną. Jeśli chodzi o nas, to udało się nam zebrać kwotę, mającą sfinansować kilkanaście miesięcy z budżetem średnio ok. 25 $ na dzień na naszą dwójkę, zaczynając od dnia wylotu do Turcji. To nie jest tak, że codziennie możemy sobie pozwolić na wydanie takiej kwoty, jednego dnia kupimy tylko chleb, drugiego mały obiad za 5$, a trzeciego będziemy potrzebowali opłacić wizy po 100$. Naszą podróż szacujemy na dwa lata i liczymy na to, że po drodze coś zarobimy.

W czasie podróży też można odnotować wpływy na konto. Trzeba tylko chcieć i szukać okazji, większość osób, które prowadzi bloga zgodzi się ze mną, że głównym źródłem przychodu w czasie podróży jest właśnie pisanie dziennika na stronie www. Nie złośćcie się zatem na nas jeżeli czasem pojawi się tutaj jakiś wpis sponsorowany – to nie jest temat tabu dla nas, niestety w naszym przypadku trzeba się również tak wspomagać. Kilka osób napisało do nas maila z pytaniem, co trzeba zrobić, żeby pozyskać sponsorów wyjazdu – tak jak my to zrobiliśmy. Powiem to teraz głośno, nie słyszałem jeszcze o przypadku, żeby jakaś firma finansowała jakiś „backpackerski” wyjazd. Firmy, które decydują się na pomoc, robią to tylko na zasadzie barteru, czyli my dostajemy bardzo dobry sprzęt najwyższej jakości (o który sami prosimy), w zamian za jakąś korzyść dla producenta. I to jest uczciwe i zdrowe dla obu stron. Drugą możliwością wsparcia budżetu przez bloga jest wysyłanie pocztówek do osób śledzących bloga. Chcemy wysyłać do Was pocztówki z każdego kraju, w którym będziemy, oczywiście za symboliczną cegiełkę. Informacje o pocztówkach będziemy wrzucać na bieżąco w czasie wyjazdu, więcej w dziale „Komu pocztówkę ?” na naszej stronie. Możemy na was liczyć ?

Istnieją też możliwości zarobkowania w czasie drogi przez Azję. Nie chcę się tutaj mądrzyć, bo siedzę jeszcze w ciepłym domu w Warszawie. Śledzę dziesiątki blogów podróżniczych od wielu lat i wiem, że w Chinach i Azji Pd – Wsch. można popracować za całkiem przyzwoite pieniądze jako nauczyciel języka angielskiego, akurat to nie dla mnie, ja nie znam tak dobrze angielskiego, ani też nie czuję się w takiej roli dobrze. Kolejną możliwością ratowania budżetu jest występ na chińskich bankietach korporacyjnych w roli … białego człowieka. Trzeba po prostu stać i ładnie pachnieć, czasem z kimś miło i kurtuazyjnie porozmawiać. Ot taka kultura, obecność białego człowieka z wielkim nosem na chińskim bankiecie jest pewnego rodzaju nobilitacją dla wydawcy przyjęcia. Widziałem już nawet portal pośredniczący w nawiązywaniu takich znajomości.

Kolejna opcja to praca w Australii lub Nowej Zelandii. Tak, na czarno, ale jednak jest to ulubiona praca „backpekersów” na poratowanie swojego budżetu podróżniczego. Zarobki w tych krajach w roli barmana lub pomocnika w winnicy, farmie wahają się w przedziale 10-12 $ za godzinę i po kilku tygodniach ciężkiej pracy można spokojnie wracać do Azji Pd-Wsch, aby za te pieniądze żyć przez kilka miesięcy. Ze znalezieniem pracy podobno nie ma problemu, ale o tym przekonamy się za mniej więcej rok ;-)

Wróćmy do kwestii przygotowań do wyjazdu. Do dnia dzisiejszego na nasze przygotowania wydaliśmy już około 8 tysięcy złotych. Tak, to kosztuje dużo, powiem więcej, to jeszcze nie koniec, ale już przynajmniej widać światełko w tunelu. Najwięcej kosztują szczepienia, ubezpieczenie, oraz uzupełnienie sprzętu outdoorowego, o ubraniach termoaktywnych i sprzęcie elektronicznym nie wspomnę, w końcu wszyscy chcemy oglądać zdjęcia dobrej jakości. Wydatki na ekwipunek na pewno częściowo się zwrócą, nocleg w porządnym i suchym namiocie powoduje pewien komfort psychiczny, dzięki któremu pokusa nocowania w hostelu nie będzie tak silna. Zakup małego notebooka z WIFI przyniesie oszczędności pieniędzy na kafejkach internetowych oraz oszczędności czasu, jak i przyniesie komfort komunikowania się z Wami.

Ostatnio szukaliśmy też banku, który zaoferuje nam darmową wypłatę pieniędzy z bankomatów na całym świecie, udało się znaleźć taki bank, niestety jedyna karta jaką oferuje ten bank to Mastercard, drugą kartę, VISA (na wszelki wypadek), musieliśmy wyrobić w innym banku, niestety wypłaty na całym świecie nie są już darmowe. Ważne jest, aby posiadane karty były w różnych systemach i w różnych bankach, tak na wszelki wypadek. Według mojej wiedzy, w Polsce jest obecnie tylko jeden bank oferujący darmowe wypłaty z bankomatów na całym świecie bez wymogu regularnych wpłat i bez obowiązku dokonywania transakcji bezgotówkowych raz w miesiącu. Nie w każdym kraju można posługiwać się kartami bankomatowymi, dlatego bez zapasu gotówki się nie obędzie – w Iranie na przykład nie działają żadne zachodnie wynalazki finansowe. Nazw banków nie będę zdradzał, jeżeli ktoś jest zainteresowany to zapraszam do zadania pytania na e-mail.

Temat pieniędzy w podróżach jest tematem rzeką, każdy ma na to swoje patenty, my zapożyczyliśmy nasze rozwiązania od innych blogerów, z czasem pewnie wypracujemy swoje własne rozwiązania, na pewno podzielimy się z Wami naszymi przemyśleniami na ten temat, ale to dopiero za kilka miesięcy.

2 myśli nt. „O pieniądzach przed wyjazdem

  1. Bicycles' couple

    My dodatkowo wykorzystaliśmy okazję Bożonarodzeniową i przygotowaliśmy listę rzeczy, których jeszcze nam brakowało. Tym sposobem rodzice kupili termos, babcia ręczniki, a siostra też coś dorzuciła :-) Polecamy – rodzina miała spokój z wymyślaniem prezentów, a my byliśmy 100% zadowoleni z tego, co znaleźliśmy pod choinką.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>