Maskat

Posted on Posted in Oman

Do Maskat przybyliśmy już o 9 rano po 3 godzinach jazdy. Na szczęście Rachel z rodziną mieszka na rogatkach miasta, w Seeb, od strony Sohar. Zatrzymaliśmy się jeszcze w McDonaldzie w czasie największych upałów. Nie wiedzieliśmy dokładnie, jak daleko mieszka Rachel, więc postanowiliśmy przeczekać upał z kawą i lodami w żołądkach. Około godziny 2 zaczęliśmy poszukiwania Carrefoura, przy którym Rachel ma dom i już około godziny 4 zmierzaliśmy do domu Rachel, prowadzeni przez jej najstarszą córkę Tian.

Oman

Dom, w którym mieszka pięcioosobowa (plus dwa koty) rodzina, mógłby pomieścić o wiele więcej osób. Zresztą, oprócz rodziny, cały czas ktoś w nim przebywa – uczniowie Rachel, przyjaciele dzieci i oczywiście couchsurferzy. Nareszcie mogliśmy odpocząć, zjedliśmy kolację i mogliśmy zaplanować następny dzień. Plan był wymogiem, bo nazbierało się kilka rzeczy, które czekały właśnie na Maskat.

Rano następnego dnia wzięliśmy taksówkę do biura, w którym składa się wnioski o wizę do Indii. Nie czekaliśmy jakoś przerażająco długo, zwłaszcza, że dzień wcześniej wypełniliśmy internetowo podanie o wizę i mieliśmy gotowe druki oraz zdjęcia ze sobą (Aga w czepku na głowie, jeszcze po ubieganiu się o wizę irańską, ale i tak przeszło). Ale żeby nie było zbyt łatwo, nastąpiły pewne problemy – w miejscu zawodu napisałem dziennikarz, co napotkało na pewną konsternację pracowników wizowych. Napisałem to z rozpędu, bo kończyłem politykę społeczną, ale na wydziale dziennikarstwa. W Iranie skróciłem nazwę mojego zawodu na dziennikarz, bo „journalist” rozumiano lepiej niż „social policy”J. Wtedy to miało sens i działało, właściwie na życzenie samych urzędników. Niestety w Indiach trzeba było lepiej to sprecyzować, bo oczywiście istnieje kilka rodzajów wiz – dziennikarze mają osobne – a tutaj najwyraźniej bardziej to respektują niż w Iranie. Nie wiedziano, co z tym zrobić, zaproszono nas zatem na spotkanie z konsulem w głównym gmachu ambasady Indii, czyli jakieś 40 km od miejsca naszego zatrzymania się u Rachel.

Zrezygnowani wróciliśmy do rozmowy z pewnym, wcześniej poznanym w biurze, rowerzystą z Wenecji – młodym chłopaku podróżującym samotnie rowerem z Europy do Indii. Na Indie ma tylko niespełna 2 miesiące, bo w Iranie było mu tak dobrze, że przedłużył tamtejszy pobyt o kilkanaście dni. Czas na Indie dodatkowo mu się skrócił, bo na wizę czekał 2 tygodnie. Przez pierwszy tydzień oczekiwania podróżował po Omanie, później niestety okazało się, że ma jeszcze tydzień „nicnierobienia”, szkoda, że dowiedział się o tym zbyt późno.

Resztę dnia postanowiliśmy spędzić na zwiedzaniu Maskatu. Wzięliśmy drogą taksówkę i ruszyliśmy do centrum starego miasta. Maskat rzeczywiście jest całkiem ładny, co nam wielokrotnie obiecywano po drodze do stolicy. Zabudowa jest albo biała, albo beżowa, najczęściej z niebieskimi ościeżnicami okien lub koloru naturalnego drewna. Wzdłuż wybrzeża ciągnie się zadbany i bardzo czysty deptak z licznymi, dostępnymi dla spacerowiczów altanami. Nad starym miastem ciągną się góry, na których gdzieniegdzie wyrastają ze szczytów wierze wartownicze oraz portugalskie forty.

Oman

Widok na popularny w Omanie park rozrywkowy z górującą nad nim "cukierniczką"
Widok na popularny w Omanie park rozrywkowy z górującą nad nim „cukierniczką”

Oman

Pałac
Pałac

Co ciekawe, w Maskat nie ma drapaczy chmur, architektura stanowi jedną całość. Prawdopodobnie spowodowane jest to lokalizacją lotniska, które znajduje się blisko miasta. Nie wprowadza się na większą skalę radykalnych innowacji w budownictwie, czasem wynurzają się spośród niepozornych jasnych budynków lub mocno udekorowanych wielokątnych form przeszklone bryły, kryjące biura. Naszym zdaniem głównym czynnikiem takiej zabudowy jest silny związek Omańczyków z tradycją. Przykładają do niej ogromną wagę, o czym może świadczyć chociażby ubiór. Mimo poszerzania kontaktów z obcokrajowcami z zachodu, nie pozbywają się diszdasz – nadal jest to oficjalny, jak i codzienny strój Omańczyków.

Oman

Wzdłuż wybrzeża można odpocząć pod altanami
Wzdłuż wybrzeża można odpocząć pod altanami

Oman

Oman

Oman

Oman

W mieście roi się od obcokrajowców, częściowo turystów lub czasowo zamieszkujących Maskat. Ale w porcie przeważają głównie ci pierwsi. Co chwilę podjeżdżał jakiś busik z hotelu lub wielkiego promu zabierający umówionych wcześniej wycieczkowiczów. Właśnie w tym porcie widzieliśmy największy pasażerski liniowiec na świecie Queen Mary 2, który tylko raz do roku zawija na kilka dni do portu w Maskat. Akurat mieliśmy to szczęście i mogliśmy go zobaczyć.

Liniowiec Queen Mary 2
Liniowiec Queen Mary 2

Cała zabytkowa i turystyczna zabudowa lśni czystością, a równe chodniki i place odznaczają się niebywała symetrią. Ale gdy tylko odejdzie się nieznacznie od deptaków, zaczynają się dzielnice zamieszkiwane głównie przez Hindusów lub Pakistańczyków, w których panuje większy chaos. Tam jest też taniej, obiad można zjeść za 3 riale, czyli jakieś 10 dolarów (dla dwóch osób). W Maskat jest raczej drogo, trochę jak w Warszawie na Nowym Świecie lub nawet drożej. A taksówki… szkoda słów.

Sjesta Hindusa
Sjesta Hindusa
Sjesta hinduskich pracowników
Sjesta hinduskich pracowników

Oman

Stolica jest wielką metropolią w ciągłej rozbudowie, z największym minusem, jaki mógł nas spotkać – nie posiada komunikacji miejskiej!!! Czy ktoś słyszał o czymś takim? Transport ogranicza się właściwie do samochodów z napędem na 4 koła, autobusy gdzieś kursują, ale tylko wzdłuż autostrad i trzeba wiedzieć, gdzie dokładnie mają przystanki. Z nich, żeby pojechać dalej, należy wziąć taksówkę. Podobno nie wychodzi to taniej. Poruszanie się po mieście bez samochodu to prawdziwy koszmar, o czym dowiedzieliśmy się następnego dnia.

Oman

Oman

Oman

Oman

Oman

Wieczorem zostaliśmy w centrum, przy porcie. Umówiliśmy się z Majidem, który kończył zajęcia na uczelni dopiero o 20. Niestety Majid ruszył już w stronę naszego Carrefoura, czyli jakieś 50 km od portu. Chcieliśmy mu ułatwić spotkanie się z nami, ale wyszło odwrotnie. Na szczęście przyjechał po nas jego wuj Khalifa i zabrał nas do Seeb. Dzień zakończył się wspaniale, bo pyszną kolacją w tureckiej restauracji w towarzystwie Majida i Khalify. Jeszcze raz chcielibyśmy podkreślić, że Omańczyków hojność i gościnność powinna być przysłowiowa !

Oman

Oman

Oman

Oman

Oman

Oman

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *