Krótka historia z Kambodżą

Posted on Posted in Kambodża

Tak, była to krótka przygoda z Kambodżą, ale jak intensywna i nie bójmy się tego słowa, emocjonalna ! Przelęknieni, że niedawna krwawa historia tego kraju jeszcze huczy w codziennym życiu Khmerów, spoglądaliśmy na nich trochę przepraszająco w drodze do stolicy. Wszyscy uśmiechali się do nas szeroko, ale trudno było nam zwyczajnie podejść do tego kraju i do jego niedawnych losów.

Kambodża

To zadziwiające, że kultura Khmerów, która stworzyła miasta Angkor pomiędzy VIII a XII wiekiem, nigdy później nie potrafiła niczego o podobnej skali wybudować. Gdy potężne zabudowy miejskie i świątynne zostawały stopniowo opuszczane, dżungla robiła swoje i krok po kroku, bez żadnego sprzeciwu, plądrowała świątynie i domy. Od XV wieku było tylko gorzej. Najazdy sąsiadów powodowały kolejne turbulencje, a gdy Kambodża znalazła się pod protektoratem Francji, przyzwyczajając się do tego, że zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie decydował o jej polityce, ułatwiała kolejnym mocarstwom załatwiać swoje brudne interesy na jej khmerskim terytorium. Gdy w latach 60tych XX wieku powstał komunistyczny ruch Czerwonych Khmerów pod przewodnictwem Pol Pota i Khieu Samphana, niektórzy uwierzyli, że oto narodziła się jakaś chęć powrotu do wielkości Khmerów w socjalistycznej idei zerwania ze wszystkim, co kolonialne i zachodnie. Ale na początku nikt nie spodziewał się, że za tą ideologią stoi radykalne szaleństwo rozpoczęcia wszystkiego od nowa, wraz z wymazaniem z khmerskiej pamięci własnej kultury, wierzeń, nauki i obyczajów. Często przywołuje się zdanie wypowiedziane przez kreatora ruchu – „Trzeba wrócić do czystości ziarna ryżu”.  W konsekwencji, przy pomocy partyzantki złożonej w dużej mierze z młodych ludzi i  niepiśmiennych wieśniaków, zamordowano ponad półtora miliona obywateli z czteromilionowej populacji. Pod pozorem wielkich słów o zwróceniu się ku wielkości narodu i niezależności odbywała się niewyobrażalna czystka ludzkości zgotowana Khmerom przez Khmerów, często  sąsiadom przez sąsiadów, a nawet rodzinom przez ich krewnych.

„Polowano” na intelektualistów, torturowano chłopów, wysiedlono miasta, burzono świątynie, palono całe wioski… Zakres działań partyzantki był niesamowity. Zdołano wywrócić wszystko do góry nogami w przeciągu kilku lat. W tak zastraszonym społeczeństwie trudno było odbudować choć część własnej tożsamości przez bardzo długi czas po terrorze. Na porządku dziennym były wyroki śmierci na osoby noszące okulary (prawdopodobieństwo bycia intelektualistą), nie ominięto nawet lekarzy (zamordowano wszystkich!). Kula czekała też na każdego kto miał jakikolwiek związek z kapitalizmem (prowadzenie małego sklepiku) oraz na każdego kto był posądzony o znajomość z obcokrajowcem. A jeśli już mówimy o obcokrajowcach, to zamordowano wszystkich znajdujących się na terenie Kambodży w momencie przejęcia władzy przez Czerwonych Khmerów (jedynie pracownikom niektórych ambasad udało się opuścić kraj pod specjalnym nadzorem wojsk amerykańskich). Osoby podejrzane przez Czerwonych Khmerów o działalność niezgodną z ich ideologią trafiały do więzień, gdzie w czasie ciężkich przesłuchań i tortur zdradzały wszystkie swoje „grzechy”. Nawet te, których nie popełnili. Torturowani więźniowie, aby mieć choć chwilę „odpoczynku”  od tortur i zadowolić katów wskazywali swoich znajomych i sąsiadów jako winnych przewinień. Tak napędzana spirala zbierała ogromne żniwo śmierci. Czerwoni Khmerzy uważali, że „chwasty należy usuwać wraz z korzeniami” w związku z tym do więzień trafiali podejrzani wraz z całymi rodzinami włączając w to również noworodki i kilkuletnie dzieci. Z więzienia można było wyjść tylko w jeden sposób – na pakach ciężarówek, które kierowane były na miejsca egzekucji, nazywanych dziś polami śmierci.

Kambodża

W stolicy Kambodży, Phnom Penh mieliśmy okazję zwiedzać więzienie o nazwie S-21. Jest to kilka budynków, które niegdyś pełniły funkcję szkoły. Szkolne klasy zostały przerobione na cele. Szacuje się, że w ciągu 4 lat do tego miejsca kaźni trafiło około 25 tysięcy ludzi. Cało z więzienia wyszło mniej niż 10 osób. Takich miejsc było wiele w całej Kambodży. Początkowo po przesłuchaniach i torturach zabijano więźniów strzałem z pistoletu w tył głowy. Gdy zabrakło kul … ulubioną formą egzekucji było podcięcie gardła liściem palmowym lub zatłuczenie na śmierć. Autentyczność byłego więzienia robi niesamowite wrażenie. Do zwiedzania oddano budynki dokładnie w takim stanie, w jakim zostały odbite z rąk Czerwonych Khmerów. Ściany i podłogi dalej noszą ślady tego, co się tutaj wydarzyło; narzędzia tortur, łańcuchy, kajdany, miski więźniów.

Rządy Pol Pota trwały w Kambodży cztery lata. Przez ten czas kraj był zupełnie odizolowany od świata, granice zostały zaminowane i tylko nielicznym, wycieńczonym uchodźcom udawało się przedostać przez dżunglę do jednego z ościennych krajów. Początkowo wypędzano ich z powrotem, szybko jednak zwęszono idealny układ z korupcją i przemytem w tle i lokowano ich w specjalnych obozach. Mimo że uchodźcy powtarzali te same niewyobrażalne opowieści o tym, co odbywa się w kraju, mało kto w nie wierzył. Masowe egzekucje i pola śmierci? Przecież to niemożliwe w drugiej połowie XX wieku. Rząd Stanów Zjednoczonych podchwycił temat ludobójstwa tylko dlatego, aby zrzucić całą winę na socjalistyczny Wietnam. Masowa zagłada trwałaby pewnie dalej gdyby nie fakt, że Pol Poltowi zamarzyło się odzyskanie części ziem zajmowanych przez Wietnam. Kontrofensywa Wietnamczyków trwała krótko, w ciągu kilku miesięcy zajęli całą Kambodżę.

Kambodża

Gdy armia wietnamska wyzwoliła stolicę Phnom Penh  w 1979 roku, o paradoksie, Czerwoni Khmerzy zaczęli być wspierani na północy kraju przez Chiny i USA jako pomoc w walce z wietnamskim okupantem. Gdy Wietnam wyzwolił stolicę, Amerykanie po cichu dostarczali pomoc ukrytym w dżungli ubranym na czarno partyzantom w celu pokonania wietnamskich sił. Hipokryzja mocarstw jest nam wszystkich bardzo znana, ale trudno pogodzić się z tym, że przez cały okres terroru na terenach Kambodży, nie starano się nic zrobić, żeby powstrzymać samobójcze działania Czerwonych Khmerów, tak jakby nikogo nie oburzała czystka porównywalna do masakr Żydów w czasie II wojny światowej.

Ciekawe jest również to, że ruch Czerwonych Khmerów był uznawany przez Zachód jako naturalna składowa rządu koalicyjnego (stron w konflikcie było cztery) ustanowionego w czasie porozumień w Paryżu w 1991 roku, których konsekwencją było wkroczenie do Kambodży misji Narodów Zjednoczonych. Pozwolono katom własnego narodu na współdecydowanie o budowie nowego kraju. Ha ! A co ! Załóżmy że Hitler przeżył oblężenie Berlina, a po wojnie został zaproszony do stołu w sprawie decydowania o nowym porządku w Europie i losie Żydów.

Nieniepokojony Pol Pot mieszkał w kambodżańskiej wiosce przy granicy z Tajlandią aż do śmierci w 1998 roku. Wielu oprawców na wysokim szczeblu również nie była nękana przez nikogo. A partyzanci, z których wielu okazywało się krwawymi zabójcami, nadal zamieszkują wioski w kraju. Zdarzały się lincze na rozpoznanych przez ofiary oprawcach, niestety jak i strach przed nimi, który spowodował, że ich bezkarność trwa do dzisiaj.

One thought on “Krótka historia z Kambodżą

Odpowiedz na „Tripeconomy BlogAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *