Koguty w Koycegiz i 3 przebite dętki

Posted on Posted in Turcja

Poranek na naszym nieczynnym polu namiotowym ciągnął się w nieskończoność. Po sąsiedzku za płotem ktoś hodował całkiem pokaźne stado kur i kaczek i oczywiście koguty od 4 rano oznajmiały całemu światu, że już czas na pobudkę. Robiły to z taką zaciekłością, że nijak spać się nie dało. Z dwojga złego wolimy sąsiedztwo meczetu i nawoływanie muezina o 6 rano. Jakby tego było mało, w momencie jak zaczęliśmy zwijać namiot niebo zabarwiło się na granatowo i lunęła na nas potężna ulewa. Koguty są widocznie jakieś pechowe, bo jak tylko zwinęliśmy obóz i zaczęliśmy pakować sakwy odkryłem w moim rowerze, że obie opony są przebite. Na szczęście do serwisu nie było daleko i z racji ulewy, która nie odpuszczała postanowiłem dopompować koła i dojechać do Tarkana, żeby tam w suchym garażu wymienić dętki. Z przednim kołem uporałem się raz dwa, nawet powietrze nie uchodziło zbyt szybko i była szansa na to, że nasz plan się powiedzie, ale gdy zabrałem się za tylną oponę, to wentyl … wybuchł mi w rękach i jednak wymiana dętki była konieczna.

Następnym razem nic mnie nie powstrzyma i kogut który mnie obudzi skończy jako rosół
Następnym razem nic mnie nie powstrzyma i kogut który mnie obudzi skończy jako rosół

 

Na szczęście Tarkan czekał już na nas z gorącym czajem i z chęcią pomógł mi wymienić dętkę, dodatkowo zaopatrzył mnie w wentyl, który rano urwał się z obręczy.

Pogoda nie chciała odpuścić, nie mieliśmy ochoty na jeszcze większe przemoczenie naszych ubrań i postanowiliśmy przeczekać największe opady. W tym czasie udaliśmy się z Seriną do salonu Turkcel, żeby rozwiązać problem z naszą komórką. Okazało się, że Turcja ma specjalne zabezpieczenia, które zostały wprowadzone na życzenie lobby firm komórkowych. Kartę sim w Turcji może kupić każdy, potrzebny do tego jest tylko paszport (dla obcokrajowców), ale żeby telefon działał dłużej niż kilkanaście dni aparat musi być zarejestrowany w Turcji. Czyli albo trzeba rejestrować nasz polski telefon co kosztuje około 120 lir, albo musimy kupić najtańszą turecką komórkę. W sumie sprytny sposób na zwiększenie sprzedaży telefonów i zamknięcie drogi dla importowanych telefonów z zagranicy. My znaleźliśmy trzecie rozwiązanie. Każdy telefon z turecką kartą SIM zanim zostanie zablokowany działa przez kilkanaście dni, skoro nasz telefon już nie działa, to trzeba przełożyć kartę do kolejnego, na szczęście zabraliśmy ze sobą trzy telefony komórkowe 😉

Przemoczeni i zmęczeni dzisiejszymi wrażeniami postanowiliśmy o 12 ruszyć w drogę do Fetihye. Na wylotówce z Kocaygiz po przejechaniu ledwie 7 km mamy dosyć i zatrzymujemy się na stacji, żeby spróbować złapać jakiegoś pickupa i uniknąć doszczętnego przemoczenia. Znalezienie kierowcy do Fetihye, który ma miejsce na dwa rowery załadowane bagażami i dwie osoby zajęło nam 15 minut. My grzaliśmy się w ogrzewanej szoferce ciężarówki, a nasze rowery stały w towarzystwie kilkuset skrzynek mandarynek na pace 😉 Z autostopem mieliśmy dużo szczęścia, ale pech wcale nas nie opuścił, bo gdy tylko wysiedliśmy z ciężarówki i założyliśmy sakwy na rower w moim rowerze znowu nie było powietrza w przednim kole…

Ale o tym i o pięknych plażach z widokiem na ośnieżone szczyty gór z jednej strony i widokiem na grecką wyspę Rodos z drugiej strony opowiemy następnym razem.

Z Tarkanem przed jego serwisem
Z Tarkanem przed jego serwisem

2 thoughts on “Koguty w Koycegiz i 3 przebite dętki

  1. A opaski sprawdziłeś? Kiedyś też łapałem regularnie i okazało się, że opaska się przesunęła i nyple kaleczyły dętkę. Niech rowery będą z Wami!

  2. Jak koguty, to pewnie jakieś voo-doo z tymi oponami…:-) Powinniście sobie rosołku ugotować, albo przynajmniej jajecznicę zrobić, tak w ramach rewanżu na kurakach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *