Hanoi – jak kupić motocykl ?

Posted on Posted in Wietnam

                Szum brum szum, stukocze, brum szum brum, trajkocze, szum, brum, szum… Oto Hanoi – królowa mknących skuterów, motocykli i rowerów napędzanych silnikami. A że w mieście znajduje się mauzoleum Ho Chi Minha, to i jeszcze jego też. Przedstawień lalek na wodzie – na pewno. Tylko że my ugrzęźliśmy w tzw. Old Quarter  w poszukiwaniu motocykla bez specjalnego odkrywania miasta. Może i źle potraktowaliśmy stolicę Wietnamu, ale nie specjalnie zasmakowaliśmy w jej klimacie.

Uliczka w Old Quarter
Uliczka w Old Quarter

                Skoro miasto motocyklem stoi, to i my chcemy przemierzać Wietnamskie drogi na dwóch kołach. Poruszeni łakomstwem na kasę hanojskich kierowców wolimy sami decydować o wydatkach na paliwo i bilety. Tuż po przylocie zrozumieliśmy, że będzie to dobra decyzja. Nie znając cen przejazdów do miasta z lotniska już na wstępie daliśmy się oszukać, a i jeszcze wciągnęliśmy w to przypadkiem parę Włochów. Zwyczajnie znaleźliśmy jakiegoś prywatnego busa, który kompletując podróżnych ruszał do miasta. Nie przewidzieliśmy tylko, że będziemy czekać na podróż ponad godzinę. W busie siedzieli już Francuzi, a po nas doszły jeszcze trzy osoby. Jeden z miejscowych zrezygnował. Zdenerwowani przedłużaniem się startu wszczęliśmy bunt. Gdy kierowca stwierdził, że możemy zaczynać domagał się zapłaty z góry, tyle że o wiele większej niż wykazały negocjacje godzinę wcześniej. Każdy miał ustalone inne ceny za przejazd, więc ci, którym nagle stawka wzrosła o 100 %, nie chciała się zgodzić na zmiany. Nie wszyscy byli z tego zadowoleni. Jednemu Anglikowi było wszystko jedno, ale nie chcąc psuć naszych niecnych planów ostentacyjnego opuszczenia pojazdu z obrażonymi minami, ruszył za nami. Szybko okazało się, że kilkaset metrów od lotniska jest stacja autobusowa, z której do miasta przedostaje się za jedyne 15 tysięcy dongów (równowartość  +/- 60 centów). Czas przejazdu – godzina, ale cena kilkakrotnie niższa niż za busa (100.000 dongów od osoby). Pamiętajcie – autobus nr 7 zabiera podróżnych do centrum, gdzieś na jego obrzeżach trzeba się przesiąść w autobus nr 9 na tym samym przystanku, żeby dotrzeć do samego serca Old Quarter.  Czujemy się również w obowiązku poinformować, że dopiero 6 osoba wskazała nam miejsce odjazdu tego środka transportu – ot zmowa milczenia na koszenie turystów z dongów.

Ulokowaliśmy się w jakimś obskurnym hotelu z niemiłą obsługą (czasem tylko z przepraszającym uśmiechem na twarzy o poranku) i rozpoczęliśmy wizytacje komisów motocyklowych. Wybór pojazdu był trudny. Ten za mały, tamten za słaby, inny zżarty przez rdzę itd. Negocjacje trwały trzy dni. Oto i on – nasz dzielny, oby trwały transport.

Wietnam

I już z bagażami w drodze
I już z bagażami w drodze

Musi udźwignąć nas i nasze plecaki o wadze 20 kg każdy. Swoją drogą, jak to się stało, że bagaże ważą więcej niż nasze sakwy razem wzięte? Redukcja ich zawartości miała przebyć pomyślnie – namiot – tik! – odrzucony, maty – tik! – odrzucone, notesy – tik! – wysłane lub wyrzucone. Najwyraźniej wymieniliśmy kilogramy „odrzuconych” na kilogramy „nabytych”. Teraz ledwo podnosimy je z ziemi, zarzucamy z roooooozpędem aż te lądują na plecach po wykonaniu kilku kroków w prawo lub w lewo warunkując kierunki różnymi nawykami zakładania plecaków. Za to na naszym motocyklu nie robi to różnicy – czy z lewej, czy z prawej obrzucony plecakami – dzielnie, bez zająknięcia dźwiga nasze błędy pakowania.

Jedna z mniej ruchliwych wąskich uliczek serca Old Quarter
Jedna z mniej ruchliwych wąskich uliczek serca Old Quarter
Wszędzie one - skutery !
Wszędzie one – skutery !
Inne zakupy - ręcznie robiona pieczątka Zawsze pod wiatr
Inne zakupy – ręcznie robiona pieczątka Zawsze pod wiatr
Kolejne pocztówki zostaną opieczętowane naszą nową pamiątką !
Kolejne pocztówki zostaną opieczętowane naszą nową pamiątką !

Nie opowiemy wam o Hanoi za dużo. Nie widzieliśmy zmumifikowanego bohatera przemiany komunistycznej tego państwa ani przesławnych występów tradycyjnych lalek. Za to dzielnicę Old Quarter  z czasów francuskiej kolonii przedreptaliśmy wzdłuż i wszerz. Głównie zwracaliśmy uwagę na ewentualny silnikowy zakup, ale i miejscowych sączących swoje pyszne świeżo warzone piwo podglądaliśmy również. Oprócz głównych, szerokich arterii Hanoi są i wąskie uliczki, niestety nierzadko wypełnione po brzegi jednośladami. Do ruchu przyzwyczailiśmy się szybko, jak i do nie patrzenia na boki przechodząc przez ulicę. Pestka J. W tej części Azji jesteśmy dopiero tydzień, więc widok piesków i kotów prowadzonych na spacer był dla nas nowy. W innych krajach Azji zwierzęta przez nas uważane za domowe były traktowane jak szczury uliczne. Tutaj, mimo że się jada psie mięso (podobno specjalne rasy), pupili ma wielu ludzi.

Wietnam

W drodze do polskiej restauracji, niestety zamkniętej, jak się okazało po godzinie spaceru
W drodze do polskiej restauracji, niestety zamkniętej, jak się okazało po godzinie spaceru
Pomnik Lenina w dzielnicy ambasad, tuż przy mauzoleum Ho Chi Minha
Pomnik Lenina w dzielnicy ambasad, tuż przy mauzoleum Ho Chi Minha
W zdrowym ciele zdrowy duch - tańce i swawole wietnamskiej młodzieży
W zdrowym ciele zdrowy duch – tańce i swawole wietnamskiej młodzieży
Dbanie o tężyznę fizyczną odbywa się grupowo w parkach
Dbanie o tężyznę fizyczną odbywa się grupowo w parkach

Wietnam

Ruszyliśmy w końcu w Wietnam po wyczerpujących czterech dniach w rozwścieczonym Hanoi. Trochę w popłochu, szukając odpowiednich zjazdów w rozjazdach i trochę z ulgą i nadzieją, że może Wietnam nie taki straszny jak jego stolica. Ruszyliśmy na wschód z zamiarem obrania drogi wzdłuż wybrzeża tuż po szybkim zachłyśnięciu się widokiem zatoki Halong.

Wszyscy gotowi do startu
Wszyscy gotowi do startu

Informacje praktyczne.

W Hanoi w dzielnicy Old Quarter roi się od komisów motocyklowych. My skupiliśmy się na tych z ulicy Ham Tu Quan, Hoan Kiem, szczególnie polecamy Hanoi Motorbike, który znajduje się pod numerem 33 (warto przejść ulicę do końca – powyżej numeru 70 też jest kilka komisów). Turyści zamierzający ruszyć w Wietnam na dwóch kołach zazwyczaj szukają Hondy Win z silnikiem 110 cm sześciennych. Cena zakupu waha się od 240 do 300 dolarów, choć widzieliśmy też fabrycznie nowe motocykle tej marki za 600$. W skupie za używany pojazd można uzyskać w komisach ok 150$ – interes się kręci. Wadą tych motocykli jest to, że nadają się do podróży tylko dla jednej osoby z plecakiem (chociaż przypadki dwóch osób z dwoma, choć mniejszymi plecakami też są nam znane). Wszystko jest możliwe, ale trzeba liczyć siły na zamiary:).

My zdecydowaliśmy się na zakup większego motocykla, wybraliśmy poczciwą Hondę Bonus z silnikiem 125 cm. Kosztowała nas 400$ i prawdopodobnie sprzedając ją uzyskamy cenę o 100$ niższą, chyba że uda nam się znaleźć kupca bezpośrednio i nie będziemy zmuszeni korzystać z pośredników. Proponowano nam też inne motocykle z pojemnością silnika 125-150cm ale cena nigdy nie była niższa niż 600$. Wszystkie motocykle, o których mowa, mają manualną skrzynię biegów, skuterami nie byliśmy zainteresowani, ceny zaczynają się od 150$. Ważna informacja dla osób wybierających Hondę Bonus – skrzynia biegów działa inaczej niż w europejskich motocyklach, biegi chodzą  „w kółko”, czyli wszystkie biegi idą w dół aż do czwórki, po której jest bieg neutralny (luz) i potem wszystko od nowa 😉 Dla osoby nauczonej jazdy motocyklem w Europie może to być początkowo problematyczne (pierwszego dnia naszej jazdy Aga kilka razy przedzwoniła we mnie kaskiem, gdy zamiast wrzucić wyższy bieg nieświadomie go zredukowałem).

Należy zwrócić uwagę na wszystkie usterki w czasie jazdy testowej, sprzedawcy od razu godzą się na usunięcie wszelkich niedociągnięć przed sprzedażą, oczywiście z ich uczciwością jest różnie i zazwyczaj jest to tylko „podpicowanie” sprzętu. W moim przypadku chłopaki wykręcili mi linkę prędkościomierza, która na jazdach testowych jeszcze była, a przy odbiorze zniknęła (a ja nie zauważyłem). Kaski, bagażnik, lusterka i inne gadżety są wliczone w cenę. Jako akt własności dostaje się dokument nazywany „blue card”, co jest na nim napisane nikt nie wie, wszystko jest po Wietnamsku , jedyne co można sprawdzić to numer ramy i silnika ;-).

A teraz w drogę !

Wietnam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *