Droga do Miyandoab

Posted on Posted in Iran, Kurdystan

Ciężko się rozstawało z Rezą, Faezeh i Rominą. Czas z nimi spędzony był wyjątkowy i mieliśmy dobry wstęp do Iranu, nauczyliśmy się kilku słówek w farsi, liczyć do dziesięciu i liczyć tomany i riale. Faezeh uczyła nas wielu przydatnych, jak i nieprzydatnych słówek, a Reza tłumaczył sposób życia w Iranie. Pomógł mi też kupić irańską kartę sim w Irancell. Za 15 000 tomanów dostałem kartę, jak się potem okazało działającą 3 dni, z obowiązkowym pozostawieniem odcisków palców w sklepie telefonii. Gdy Faezeh podała nam jeszcze na śniadanie sangak z masłem, serkiem i domowymi konfiturami z marchewki, fig i jakiejś odmiany wiśni zrozumieliśmy, że nie chcemy wyjeżdżać!

Miyandoab

Po Piranshahr niezbyt dobrze się jeździło – raczej nie zaznaliśmy asfaltu, a zapylone utwardzone drogi pełne strasznych wybojów. Reza wyprowadził nas na rogatki i spokojnie mogliśmy skupić się na kamienistym poboczu, po którym sunęliśmy leniwie rowerami pozdrawiani klaksonami i „hello”.

Iran

W Iranie łatwo zgubić obrany cel, nawet gdy jest płasko, a na mapie nie ma innych dróg. Znaki nie zawsze pokazują właściwy kierunek
W Iranie łatwo zgubić obrany cel, nawet gdy jest płasko, a na mapie nie ma innych dróg. Znaki nie zawsze pokazują właściwy kierunek

Iran

Tym razem niezbyt się ukrywaliśmy, Nocleg z widokiem na dwie drogi i liczne tiry
Tym razem niezbyt się ukrywaliśmy, Nocleg z widokiem na dwie drogi i liczne tiry

Droga jak droga – czasem olej wylany, czasem ropa (nikt się nie przejmuje kilkoma tonami wylanymi przy drodze), gdzieś tam palą trawy, a gdzie indziej śmieci. Tereny były płaskie, droga wiodła doliną wśród niskich górek. Już trochę wyżej mijaliśmy więcej stad owiec i bydła. Gdzieś po drodze podziwialiśmy targ zwierząt domowych. Mężczyźni w mniejszych miejscowościach jeżdżą zazwyczaj niebieskimi  pick-upami, którymi właśnie na targ przywieźli zwierzęta. Nocowaliśmy w namiocie gdzieś przy drodze na górze na wysokości zalegającego jeszcze śniegu, co nocą trochę odczuliśmy. Dzień kolejny wyglądał podobnie, kilometry mijały szybko, po 70 znaleźliśmy przytulne wykopy, za którymi schowaliśmy namiot. Dotarliśmy w końcu do Miyandoab, w którym postanowiliśmy wypróbować busika. Pogoda się bardzo popsuła, było zimno, a aura zapowiadała deszcz. Przypadkowo spotkaliśmy chłopaka, który poprowadził nas samochodem przez cale miasto na dworzec. Była to wielka wyprawa, bo okazało się, że nie mogą nas zabrać z rowerami za cenę, którą podaliśmy. Postanowiliśmy spróbować z innego dworca, ale wcześniej musieliśmy wymienić pieniądze, co nie jest takie łatwe w Iranie. Zwiedzaliśmy miasto intensywnie – to obiad, to pieniądze, to kolejny dworzec. W końcu, po kilku godzinach nasz znajomy sprowadził kuzyna, żeby ze mną został gdzieś przy dworcu, bo absolutnie nie godzi się w Iranie, żeby sama pilnowała rowerów wśród obcych mężczyzn, zresztą ucieszyło to Agę, bo sama nie czuje się w miastach dość swobodnie, a ja ruszyłem samochodem pertraktować cenę busika na innym dworcu. Udało się! Nasze rowery zostały ulokowane w środku wśród kartonów i opon i już pokrótce już w pełnym deszczu busik mknął do Takab. Na marginesie, nasi nowi znajomi prowadzili w Miyandoab sklep z używaną trekkingową odzieżą i zapytali, czy chcemy po naszej podróży sprzedać nasze ciuchy, bo oni chętnie zbierają podobne rzeczy do sklepu. Sami lubią rowery i nie obce im było jeżdżenie rowerami z sakwami, jednak sami przyznali, że trudno w Iranie o dobry sprzęt.

Iran

Przy drodze ciągnęły się sady i uprawy roślin
Przy drodze ciągnęły się sady i uprawy roślin

Docieramy do Takab i zatrzymujemy się w hotelu, deszcz i burza zaległy na dobre w miasteczku. Hotel jest wspaniały, nie taki drogi, ale za to z irytującą obsługą – internet był tylko w hallu, więc czas wieczorem spędzaliśmy z Irydkiem i Irytkiem. No ale ciepły prysznic szybko pozwala zmyć wszelkie brudy i irytacje.

Iran

Nie ma jak odpoczynek pod zakurzonym znakiem.
Nie ma jak odpoczynek pod zakurzonym znakiem
Tutaj jeździ się po zmroku wolniej, zresztą po jeździe Irańczyków wnioskujemy, że władze wiedziały co robić ustalając przepisy
Tutaj jeździ się po zmroku wolniej, zresztą po jeździe Irańczyków wnioskujemy, że władze wiedziały co robić ustalając przepisy

Iran

Targ ze zwierzętami domowymi gdzieś po drodze, zawsze towarzyszą takim miejscom niebieskie samochody
Targ ze zwierzętami domowymi gdzieś po drodze, zawsze towarzyszą takim miejscom niebieskie samochody
Niebieskie pick-upy
Niebieskie pick-upy
Nasi pomocnicy w Miyandoab
Nasi pomocnicy w Miyandoab

 

 

 

 

 

4 thoughts on “Droga do Miyandoab

  1. Hey …!!!
    My name is erfan…!!
    I am another helper in miyandoab … !!
    Nice to meet you …!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *