Archiwa kategorii: Kurdystan

Takht-e Soleyman

Naszym celem dotarcia właśnie do Takab był oddalony o 30 km Takht-e-Soleyman (Tron Salomona), zabytek od 2003 roku wpisany na listę Unesco. Znaczek Unesco na naszej mapie był na tyle duży i obiecujący, że nie zastanawialiśmy się długo w wyborze miejsc do zwiedzania.

Takht-e Soleyman czyli tron Salomona to starożytne miejsce kultu Zoroastrian. Pierwsze przymiarki do tego wzgórza pochodzą z pierwszego tysiąclecia p.n.e. Zoroastrianizm to religia Persów, zanim islam zalał te tereny. Była to pierwsza monoteistyczna religia, która miała wpływ na późniejszy judaizm, chrześcijaństwo czy islam.

Takht-e Soleyman

Czytaj dalej

Droga do Miyandoab

Ciężko się rozstawało z Rezą, Faezeh i Rominą. Czas z nimi spędzony był wyjątkowy i mieliśmy dobry wstęp do Iranu, nauczyliśmy się kilku słówek w farsi, liczyć do dziesięciu i liczyć tomany i riale. Faezeh uczyła nas wielu przydatnych, jak i nieprzydatnych słówek, a Reza tłumaczył sposób życia w Iranie. Pomógł mi też kupić irańską kartę sim w Irancell. Za 15 000 tomanów dostałem kartę, jak się potem okazało działającą 3 dni, z obowiązkowym pozostawieniem odcisków palców w sklepie telefonii. Gdy Faezeh podała nam jeszcze na śniadanie sangak z masłem, serkiem i domowymi konfiturami z marchewki, fig i jakiejś odmiany wiśni zrozumieliśmy, że nie chcemy wyjeżdżać!

Miyandoab

Czytaj dalej

Wodospad w Sardasht

Nad wodospad przyjechaliśmy już prawie o zmroku, ale nadal było gwarnie w ocienionych miejscach położonych nad samą wodą. Jest to raczej popularne miejsce dla okolicznych mieszkańców, zresztą nie dziwne – sam wodospad był dość pokaźnych rozmiarów i składał się z trzech głównych kaskad. Żeby zobaczyć całość należało pokonać wiele schodów w dół zanim zobaczyło się zakończenie trzyetapowej podróży wielkiej masy wody. Woda pieniła się głośno i z impetem uderzała w fioletowe i czerwonawe skały. Właściwie umieściliśmy same zdjęcia, wodospad sprawił nam dużo frajdy, nie są potrzebne tutaj słowa.

Pierwszy etap wodospadu

Pierwszy etap wodospadu

Czytaj dalej

Żółte góry i irańskie winnice

Do głównego celu naszego wypadu droga wiła się i wiła, kręciła, spadała po to, żeby dalej znów wzlecieć ostro w górę. Widoki były wspaniałe, można było z łatwością złapać „żółty” kadr, bo samochód często zwalniał i prawie zatrzymywał. Piątek to czas odpoczynku dla Irańczyków, więc tego dnia mieliśmy wrażenie, że wszyscy z okolicy przyjechali oglądać żółte tereny spadające do górskiej rzeki położonej daleko w dolinie. Wzdłuż rzeki stało mnóstwo samochodów, a trochę dalej, na delikatnych wzniesieniach ich właściciele organizowali sobie pikniki, grille, gry i zabawy, palili fajki wodne, puszczali latawce, słuchali muzyki i tańczyli. Niestety kręta droga i styl jazdy Irańczyków powodowała tylko ból głowy i lęk o życie. Sami Irańczycy przyznają, że są najgorszymi kierowcami świata. My z tą tezą jak na razie się zgadzamy, Aga stawia jednak ich na przedostatnim miejscu – Egipcjanie są jeszcze gorsi.

Żółte góry i ich żółte traktory

Żółte góry i ich żółte traktory

Czytaj dalej