Archiwa kategorii: Bez kategorii

Hoi An i pożegnanie z Wietnamem

Czas przecieka nam przez palce. Jesteśmy już trzeci tydzień w tym kraju i nigdzie jeszcze nie zagrzaliśmy miejsca dłużej niż niepełne trzy dni. Może to przez narzucony limit czasu wizowego ? A może po prostu Wietnam nie uwiódł nas tak jak zdarzało się już nie raz z innymi krajami ? Ale koniec narzekania, nie da się tak cały czas mamrotać o tym, że komercja, że turystycznie, no i drogo, głośno i takie tam. Gdy tylko tytułowe miasto opuściliśmy, skończyliśmy z upuszczaniem żółci. Pomiędzy podobnymi miejscami do Hoi An było całkiem fajnie i jakoś przaśniej. Tylko pamiętajcie – Nha Trang i Mui Ne omijajcie z daleka, chyba że chcecie poznać swojego wroga, albo znajdziecie cudem rozkoszną ciszę w nowym (czyli pustym), schludnym i tanim hotelu jak my;). Tym wpisem zdążamy do końca wietnamskiej tułaczki, mimo że „na kartach” tego wpisu przejedziemy aż tysiąc kilometrów.

Hoi An

Czytaj dalej

Ryżobranie i Hue

             Żeby coś nabazgrolić o okolicy Hue musieliśmy najpierw sięgnąć pamięcią w niedaleką przeszłość. I nic. I nie to, że było beznadziejnie, nuuudno i nijako, nie, nie. Cierpimy na jakąś rzadką chorobę niezapamiętywania wietnamskich miejsc. Musieliśmy zatem posiłkować się pomocami bardzo naukowymi w postaci jednostronicowych broszur o zabytkach i kopii przewodnika. I już trochę lepiej, i nawet coś świta pomiędzy opisami pagód i pałaców. Bo pomimo nie przykuwających zbytnio naszej uwagi zabytków tego miasta, rzeczywiście, spędziliśmy tam całkiem miło czas… w budkach z jedzeniem i książkami.

Przy pałacu Tai Hoa w cytadeli

Przy pałacu Tai Hoa w cytadeli

Czytaj dalej

Pocztówka z Kambodży

Meldujemy się z Kambodży! Przez granicę wietnamsko – kambodżańską przelecieliśmy jak burza. Bez specjalnych ceregieli po zapłaceniu małego bakszyszu wizy kambodżańskie wylądowały w naszych paszportach. Oficjalny cennik wizowy wywieszony w budce pana pogranicznika informuje o cenach wraz ze specjalną „wkładką” za trud wbicia trzech pieczątek. Zasada jest prosta, kto nie płaci ten nie wjeżdża… Stolica Phnom Penh zaskoczyła nas upałami, drożyzną i paniami lekkiego obyczaju pod każdym barem w turystycznej części miasta. Oj można się wieczorem napatrzeć i nadziwić.

Oczywiście z wjazdem do nowego kraju startujemy z kolejną akcją pocztówkową. Szczegóły jak zwykle TUTAJ

_DSC0008

Pocztówki z Malezji

Nadszedł dzień pożegnania, nasze rowery wracają do kraju, a my już spakowani siedzimy na plecakach. Za kilka miesięcy odbierzemy je w Polsce. Tymczasem już od najbliższego poniedziałku znowu będziemy pisać i wrzucać zdjęcia. No i oczywiści wysyłać pocztówki z rysunkami Agi. Na początek Malezja, zapisy zbieramy do najbliższego wtorku. Szczegóły jak zwykle tutaj: Komu pocztówkę?

Od przyszłego tygodnia zbieramy zapisy na Wietnam, kto ma chęć może zamawiać hurtowo ;-)

12592526_1176656565700484_5163714404511790580_n

Kopalnie Kalgoorlie

Czy mamy już styczeń 2016 roku? Minęła jesień, zima, wiosna? Czas zwyczajnie przecieka nam przez palce. Ostatnie miesiące upłynęły pod znakiem dziwnych zbiegów okoliczności oraz nieoczekiwanych i niezbyt miłych zdarzeń. Ostatni kilkudniowy wyjazd odbył się dwa miesiące temu, kilkutygodniowy – dokładnie w styczniu tamtego roku. Jak to się stało, że Australijski tryb życia połknął nas w całości i nie wypluwał przez tak długi czas? Nie potrafimy odpowiedzieć sobie na to pytanie. Ale pamiętamy o tym, że Australia to nadal część naszej podróży, innej od wszystkich poprzednich, ale nadal podróż… Zatem dzisiaj wrzucamy opowieść o wielkich maszynach i nie tylko na półpustynnych ustroniach Zachodniej Australii.

Karlgoorlie Czytaj dalej