Australia – praca na czarno

Posted on Posted in Australia

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy otrzymaliśmy wiele nieśmiałych zapytań odnośnie możliwości pracy, pracy na czarno… Dzisiaj puszczamy do was oko – to co nielegalne, to nie my, ale opowiemy Wam historię Jasia i Małgosi, pary – która przyjechała do Australii, żeby zarobić na dalszą część podróży. Gdy Jaś i Małgosia wyjeżdżali z Polski wiedzieli, że prędzej czy później będą musieli przemieścić się na Antypody po to, żeby ratować swój budżet. O wizę do Australii ubiegali się w Nepalu, kilka kliknięć na stronie urzędu imigracyjnego i po 24 godzinach potwierdzenie wiz czekało już w skrzynkach mailowych.

Australia

Po wylądowaniu w Perth mieli obawy – wszyscy ich straszyli miejscowymi urzędnikami imigracyjnymi, którzy zadają mnóstwo niewygodnych pytań zanim otworzą bramy Australii. Nic takiego nie miało miejsca. Pieczątka w paszporcie, kilka pytań o to, czy nie wwożą jakiegoś mięsa czy owoców i magiczna furtka została otwarta. Pierwsze, o co trzeba zadbać w Australii, to miejsce na przetrzymanie początkowych dni. Jaś i Małgosia mieli kogoś, kto ich przygarnął. Jeżeli nie masz tyle szczęścia, po prostu skieruj się do hostelu. Noc w Sali wieloosobowej kosztuje od 25 do 40 dolarów. Taniej nie znajdziesz. Już pierwszego dnia zacznij się rozglądać za pokojem do wynajęcia… gdzie szukać? Gumtree.com.au – to twój przyjaciel na długie miesiące. Ceny za pokój w Perth wahają się w zależności od warunków i dzielnicy – od 150 do 300 dolarów za tydzień. Coś rozsądnego można znaleźć za 180 – 200 dolarów, ale można też wynająć cały dom za 300 dolarów w odległości około 30 kilometrów od Perth. Na co zwrócić uwagę? Przede wszystkim na kaucję. Często jej wysokość jest pomijana w ogłoszeniu, a w niektórych wypadkach szaleni właściciele domów życzą sobie nawet 1000 dolarów, co jest czystym zdzierstwem, ponieważ można znaleźć pokój bez kaucji lub z kaucją w wysokości tygodniowego czynszu. Dobrym rozwiązaniem jest też znalezienie hotelu, w którym będziesz mieszkać za darmo w zamian za sprzątanie łazienek, kuchni i pokojów. Jeżeli nie ma takich opcji w twoim hotelu, po prostu znajdź inne tanie noclegownie w okolicy i napisz maila z zapytaniem. Oczywiście nie zapominamy o nieodzownych „Couchsurfingu” i „Warmshowerze”. Gdzie będzie najwygodniej, sam o tym zadecydujesz.

Zanim zarobisz pierwsze dolary, zastanów się jaki jest twój budżet i na jaki środek transportu możesz sobie pozwolić. Jeżeli na koncie pusto lub z jakiegoś powodu nie chcesz lub nie możesz kupić samochodu po prostu go wynajmij. Koszt wynajmu na tydzień to ok. 250 dolarów. Omijaj znane marki firm wypożyczeniowych, na przykład taki Avis też ma w ofercie za 250 dolarów tygodniowo, bez limitu kilometrów, ale przy oddaniu auta dowiadujesz się, że wyliczana jest średnia spalania kilometrów, które przejechałeś i musisz zapłacić kilkanaście centów za każdy litr paliwa, który zatankowałeś. Jaś i Małgosia korzystali z Perth City Rent a Car i byli bardzo zadowoleni (brak kaucji i można płacić gotówką).

W Australii nie da się żyć bez samochodu, możesz korzystać z metra, ale problem polega na tym, że stacje są w dalekiej odległości od siebie i często wysiadając z pociągu musisz spacerkiem dojść do żądanej lokalizacji, co zajmuje nawet godzinę. Oczywiście są też autobusy. Poza szczytem kursują raz na dwie godziny.

W doskonałej australijskiej infrastrukturze świetnie sprawdza się rower, przynajmniej do momentu, kiedy nie zaczniesz pracować. Przejedź 10 lub 15 kilometrów w temperaturze 40 stopni, pracuj przez kilka godzin fizycznie w upale, a potem wróć do domu. Teraz już wiesz, dlaczego trzeba mieć samochód. Oczywiście możesz też zabrać rower do metra, ale tylko poza godzinami szczytu. Ten przepis jest bezwzględnie egzekwowany i nie licz na to, że uda się za każdym razem prześlizgiwać ochronie.

Masz już nocleg i środek transportu, świetnie, teraz czas na zarobienie pierwszych pieniędzy. Nie oszukujmy się, jeżeli przyjechałeś do Australii ze złotówkami, to zanim cokolwiek kupisz, zastanowisz się trzy razy. Prawie wszystko jest koszmarnie drogie, choć po kilku tygodniach pobytu na pewno znajdziesz miejsca, gdzie można bezsprzecznie taniej zrobić zakupy. Normalne funkcjonowanie zaczyna się od uzyskania pierwszej dniówki. Pierwszego dnie po przylocie do Perth zamieść ogłoszenie na Gumtree, że poszukujesz pracy, w anonsie umieść kluczowe słowa – praca fizyczna, w ogrodzie, ciężko pracujący podróżnik i najważniejsze – napisz, że poszukujesz pracy za gotówkę. Te słowa są kluczem, Australijczycy doskonale będą wiedzieć jakiej pracy szukasz. Jeśli nie czujesz się zbyt pewnie w porozumiewaniu się językiem angielskim lub akcent australijski na początku sprawia trudności, poproś o kontakt mailowy lub smsowy. Po kilku dniach powinny spływać do ciebie oferty „wooffingu” i pracy na okolicznych farmach w zamian za pokój i jedzenie, sam zdecyduj, czy ci to odpowiada. Aha, jeśli z jakichś powodów nie pamiętasz słówek związanych z tego rodzaju pracą, świetnie przyda się FarmVille z FB :). Czekając na pierwsze propozycje – weź inicjatywę w swoje ręce. Serwis Gumtree jest o wiele bardziej popularny w Australii niż w Polsce, co kilka minut pojawia się kolejne ogłoszenie o pracę. Jaś i Małgosia odświeżali serwis co minutę codziennie w poszukiwaniu jednorazowych zleceń. Musisz być szybszy i tańszy niż inni. Typowe ogłoszenie, które cię interesuje to: „Szukam kogoś do wypielenia ogródka”, „Potrzebna złota rączka do wymieniania żarówek i spryskiwaczy na trawniku”, „Poszukiwana osoba, która pomaluje werandę”, „Potrzebna osoba przy przeprowadzce”. Gdy tylko zobaczysz ogłoszenie, które ci pasuje, natychmiast wysyłasz smsa z informacjami o sobie i o kwocie wynagrodzenia. Australijczycy są na tyle uprzejmi, że zazwyczaj odpowiadają nawet wtedy, gdy wynajęli do pracy kogoś innego. Najdziwniejsza praca, którą znalazł Jaś? Wyniesienie zdechłej myszy ze strychu za 50 dolarów – najszybsze pieniądze, jakie Jaś zarobił w swoim życiu.

Jeżeli jesteś sprytny i szybko zrozumiesz zasady tej gry, jesteś w stanie zapełnić swój kalendarz zleceniami na kilka dni do przodu. Powinno wystarczyć do momentu, kiedy nie znajdziesz czegoś stałego. Prędzej czy później ktoś odpowie na twoje ogłoszenie, które zamieściłeś pierwszego dnia. Co możesz zrobić jeszcze? Pozwól się znaleźć. Napisz anons na kartce, w którym zachwalasz swoje umiejętności ogrodniczo-malarskie i za każdym razem, gdy jesteś w pobliżu jakiejś tablicy ogłoszeń (zazwyczaj są na ścianach przy bankomatach, lokalnych centrach handlowych) przypnij swoją ofertę. Z doświadczenia osób poszukujących pracy wiemy, że w Australii niezwykle mocne są małe społeczności. Gdy zatrudni cię ktoś z małego miasteczka pod Perth, poproś o rekomendację i zapytaj, gdzie najlepiej szukać możliwości zarobku w okolicy. Bardzo szybko sprawdzają się też lokalne grupy na FB. Jeśli uda ci się dostać do zamkniętej grupy społeczności miasteczka, to zlecenia mogą się posypać bez ograniczeń. Jaś i Małgosia w pewnym momencie mieli wypełniony kalendarz na trzy tygodnie do przodu łącznie z weekendami, doszło nawet do sytuacji, że kilka razy musieli odrzucić propozycję pracy z braku czasu. Po jakimś czasie po umieszczeniu ogłoszenia na Gumtree dostali też propozycję stałej pracy na dwa lub trzy dni w tygodniu przy czyszczeniu i przygotowaniu sprzętu w jednej z wypożyczalni (specjalnie nie opisujemy szczegółów). Kolejne propozycje stałej pracy musieli odrzucić ze względu na odległość od pracodawcy i kalendarz szczelnie wypełniony zobowiązaniami.

Warto też napisać, że Jaś i Małgosia mieli też propozycję zrywania owoców na akord, ale wszystkie oferty były z odległych zakątków Australii i w rezultacie nie zdecydowali się na przemieszczenie się kilku tysięcy kilometrów z całym dobytkiem. Płace na plantacjach owoców są zazwyczaj na akord i kształtują się na poziomie 25-30$ za 350 kg pojemnik cytrusów, lub kilku dolarów za wiaderko pomidorów koktajlowych. Możliwe też jest zbieranie owoców, na przykład winogron za około 15$ na godzinę. Pracę na akord zazwyczaj organizują hostele, które zainteresowane są zapełnieniem swoich pokoi backpackersami, umowa jest prosta, zbieracz mieszka w hostelu za ok 140$ tygodniowo, a właściciel hotelu załatwia pracę przy zbiorze owoców.

Ile można zarobić?

Minimalne wynagrodzenie w stanie Zachodnia Australia wynosi około 21 dolarów brutto. Szukając pracy płatnej gotówką zazwyczaj oferuje się 20 dolarów na rękę za godzinę, chociaż zdarzają się lepiej płatne zlecenia. Australijczyk za tego rodzaju pracę zażąda 30 dolarów, przy czym trzeba podkreślić, ze niewielu zleceniodawców wyraża pozytywną opinię o fizycznej pracy swoich rodaków… Przy dobrej organizacji i dobrej pracy można odłożyć na czysto około 5 000 dolarów w trzy miesiące (jedna osoba).

Czego nie robić?

Nie szukać pracy z cv w ręku. Jaś i Małgosia spędzili kilka dni na odwiedzaniu restauracji i hoteli w rozrywkowej dzielnicy Perth – Fremantle. Rezultat był mizerny. Nikt nie ufa obcym zjawiających się w drzwiach menedżera z pytaniem o możliwość pracy za gotówkę. Trzeba pamiętać, że osoba zatrudniająca kogoś nielegalnie naraża się na bardzo wysoką grzywnę, a w ekstremalnych przypadkach wyrok więzienia w razie „wpadki”. Z doświadczenia osób pracujących na czarno wiemy, że propozycje pojawiają się w małych miasteczkach na prowincji. W ruchliwym i głośnym centrum Perth ludzie bardziej boją się ryzyka.

Ważne i pomocne

Udało ci się już coś zarobić, ale boisz się o gotówkę, którą ciągle nosisz przy sobie? Założenie konta w jednym z banków trwa dosłownie kilka minut, a cała procedura dokonuje się na podstawie paszportu i podaniu adresu, na jaki mają być wysłane karty do bankomatu. Miesięczna obsługa konta wynosi 4 dolary. Jako powód otworzenia konta można podać problem z obsługą europejskich kart w Australii. Gdy już uzbierasz pokaźną sumę, którą chciałbyś wpłacić na swoje polskie konto pomocną rękę wyciąga do ciebie Western Union. Oddziały tej firmy znajdują się na każdej poczcie. Koszt wysyłki 5000 tysięcy dolarów do Europy to ok. 200 dolarów. Posiadacze konta w australijskim banku mogą też nadać przelew internetowy za pośrednictwem Western Union do Polski. Maksymalna kwota, jaką można wysłać to 5000 dolarów.

BARDZO WAŻNE

Australijski Urząd Imigracyjny bardzo dba o swoich obywateli i robi wszystko, żeby namierzyć tych, którzy próbują pracować bez odpowiedniego zezwolenia. Pamiętaj, żeby regularnie korzystać ze swojej karty debetowej, nawet jeśli nie potrzebujesz pieniędzy, to raz w tygodniu wypłacaj 100/200 dolarów. Przy próbie przedłużenia wizy lub przy ponownym wjeździe do Australii możesz być poproszony o wyciąg z konta. Jeżeli nie wypłacałeś pieniędzy przez trzy miesiące pobytu, to za co żyłeś? Odpowiedź jest tylko jedna – praca na czarno. Pamiętaj też o tym, że Urząd Imigracyjny ma prawo poprosić cię o zalogowanie się do twojej poczty e-mailowej oraz konta na FB. Dbaj o to, żeby nie było tam informacji, które mogłoby ci zaszkodzić. To samo dotyczy telefonu komórkowego i smsów oraz wizytówek w twoim portfelu i australijskiej karty debetowej (po co ci ta karta?). Zawsze możesz odmówić przeglądania twoich prywatnych wiadomości, ale nie licz na to, ze zostaniesz przepuszczony na lotnisku przez bramkę z napisem „Witamy w Australii”.

Wszystko co przeczytałeś w tym wpisie jest nielegalne i zabronione, wzorowanie się na osobach wymienionych w tekście tylko na własną odpowiedzialność, zbieżność imion jest przypadkowa, a tekst został napisany na podstawie przypadkowo poznanych osób.

8 thoughts on “Australia – praca na czarno

  1. No, no.. alez to dali mi do myślenia Jaś i Małgosia.
    Jeszcze interesuje mnie kwestia sezonowości pracy. No bo ogródki to chyba nie zawsze?
    A akcja z myszą – hit sezonu 🙂

    1. Mam nadzieje ze chociaż troche był pomocny. Sezonowość istnieje jakbajbardziej, teraz sa wakacje do lutego i jest cieżko ze znalezieniem czegoś nowego.

  2. Jaś i Małgosia prawdopodobnie posłużą za wzór 😉 Dzięki za gigantyczną garść praktycznych informacji i trików 😀 Wszystko skrupulatnie wynotowane!

    1. Jaś i Małgosia szukają opcji legalnej pracy w Australii, jak sie uda to na pewno to opiszą.

  3. Chyba do Polski nie ma co wracać. U nas w 3 miesiące to 600 zl odlozysz. Przy zarobkach 2 tys miesiecznie. To jakies 200 dolarów australijskich. Pozdro z firmy A.

  4. Super wpis i jakkolwiek by nie patrzeć pomocne informacje 🙂
    Drodzy Hensel i Gretel, życzę serdecznie aby tym razem było wam „z wiatrem” 😉

    Pozdrawiam

  5. Witam was, po pierwsze bardzo wam dziękuję za „wskazówki”. Już drugi raz jestem w Perth i jakoś sobie radzę 🙂 Mam do Was pytanie – macie może adres strony internetowej wypożyczalni samochodów z której korzystaliście?

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *