Adolf – pożeracz kasków i rowerostop do Antalyi

Za miasteczkiem Demre,  zmęczeni drogą, rozbiliśmy nasz namiot na plaży przy restauracji. Właściciel nawet chyba się ucieszył, gdy dwójka umorusanych rowerzystów podjechała z uśmiechem na twarzy i standardowym pytaniem na ustach „chadir ujumak, bir gece, burda?” (rozbić namiot, jedna noc, tutaj). Oczywiście do każdego słowa wykonujemy odpowiednie gesty rękoma, więc jest to całkiem zabawny widok.

Widok na Kas w czasie naszego wyjazdu z miasta

Widok na przystań w Kas w czasie naszego wyjazdu z miasta

Naszą uwagę od razu przykuł wielki pies, jakiś taki miks amstafa z buldogiem o ogromnej głowie. Pies był bardzo łagodny, lubił drapanie za uchem i ogólnie od pierwszej chwili się zaprzyjaźniliśmy, zresztą ostatnio każdy nasz nocleg to jakiś nowy pieski przyjaciel.  Nie mogliśmy zapamiętać tureckiego imienia psa, więc roboczo nazwaliśmy go Adolf. Nie pytajcie dlaczego, po prostu takie było pierwsze skojarzenie.

Po szybkim rozbiciu namiotu właściciel knajpki od razu zaprosił nas na kawę, wrzuciliśmy wszystkie nasze klamoty do namiotu i poszliśmy z wizytą do naszego gospodarza. Standardowe pytania, standardowe odpowiedzi, było miło, posiedzieliśmy grzejąc się w cieple. Po jakimś czasie wróciliśmy do namiotu i oczom naszym ukazał się obraz nędzy i rozpaczy – zniszczony rowerowy kask. Adolf chyba za nami zatęsknił przez te pół godziny i postanowił dobrze zapamiętać mój zapach kłapiąc swoimi wielkimi zębiskami po moim kasku.

Adolf przywiązał się do nas bardzo. Przez całą noc leżał na zmianę to w naszym przedsionku w namiocie to przy naszych głowach przytulając się do nas przez ścianę namiotu. Co jakiś czas, jak przystało na psa obronnego, szczekał na każdego kto tylko zbliżył się do nas na 100 metrów, w praktyce co pół godziny budziły nas warknięcia i szczeki. Tak dobra ochrona kosztowała nas jednak nieprzespaną noc.

Poranek przyniósł nam piękny wschód słońca nad morzem, który Aga skwapliwie sfotografowała biegając po plaży od 6 rano z aparatem.

Żeby jednak nie było zbyt wesoło, to kolejny raz dzień zacząłem od wymiany dętki w moim rowerze. Tym razem przebiłem tylną oponę. Jak na złość pompka odmówiła nam współpracy i musiałem jeździć z kołem w ręku na Agi rowerze do najbliższej stacji benzynowej. Miarka się przebrała. W Antalyi postaram się wymienić  jedną oponę na Schwalbe, czas na zmiany.

W drogę ruszyliśmy z dużym opóźnieniem bo dopiero o 10.30. Poranne przygody odbiły się na naszych humorach i jakoś tak niespecjalnie nam się jechało, chociaż widoki z krętej drogi wzdłuż morza były naprawdę fajne. Na wjeździe do miasteczka Finike przywitał nas deszcz, musieliśmy się ratować ucieczką do kawiarni na czaj, żeby przeczekać najgorsze. Kolejny już raz spotkaliśmy w miasteczku Anglików na rowerach, z którymi ostatnio ciągle się mijamy. Po krótkiej pogodowej przerwie ruszamy w dalszą drogę do Kumluca. Od dłuższego czasu wszędzie mijamy szklarnie z pomidorami, za to o owoce pomidorów w sklepie naprawdę jest ciężko, w co trudno uwierzyć. Przy jednej ze szklarni postanowiłem nabyć pomidory prosto od producenta. Jak to w Turcji bywa – dostałem reklamówkę pomidorów prosto z krzaka za darmo, wygnano mnie ze szklarni jak wyciągnąłem portfel, żeby zapłacić. Pomidory naprawdę były wyborne, od razu w Kumlucy rozsiedliśmy się w centrum miasta z naszym sprzętem do gotowania i przyrządziliśmy pyszny obiad, makaron z sosem pomidorowym i papryką. Chyba mamy coraz większą wprawę w polowym gotowaniu posiłków.

Po obiedzie ruszyliśmy w dalszą drogę, ale jakoś tak bez przekonania. Od razu za miastem naszym oczom ukazał się przy drodze znak, po zobaczeniu którego nogi nam się ugięły. 11500 metrów podjazdu… O nie, tego było już za dużo na dzisiaj. Do zmroku zostały nam zaledwie 2 i pół godziny. Czyli szanse na podjazd marny, ale za to jak nam się poszczęści to może spróbujemy złapać stopa do Antalyi. Jest niedziela, mało dostawczych aut na drodze, ale zawsze można spróbować.

O tym jak szybko złapaliśmy stopa z dwoma rowerami i kto nas zabrał do Antayi następnym razem.

Grobowce, grobowce, Aga jest szczęśłiwa

Grobowce, grobowce, Aga jest szczęśliwa

Ten mały punkcik to Aga

Ten mały punkcik to Aga

Kolejny widok na szklarnie

Kolejny widok na szklarnie

Takie widoki tylko w Turcji

Takie widoki tylko w Turcji

Owco - kozy, cały czas się z Agą spieramy co to było

Owco – kozy, cały czas się z Agą spieramy co to było

Owco-kozy i kolejne grobowce

Owco-kozy i kolejne grobowce

Ujście jakiegoś strumienia do morza

Ujście jakiegoś strumienia do morza

Ujście strumienia do morza - ciekawe kolory

Ujście strumienia do morza – ciekawe kolory

Na kawie w restauracji, Adolf pewnie właśnie ostrzy zęby na kasku

Na kawie w restauracji, Adolf pewnie właśnie ostrzy zęby na kasku

Takie ryby panowie łapali na plaży

Takie ryby panowie łapali na plaży

Miałem fajny kask

Miałem fajny kask

Adolf nie chciał się obrócić do zdjęcia

Adolf nie chciał się obrócić do zdjęcia

Wędkarze na plaży

Wędkarze na plaży

Wędkarze jeszcze raz

Wędkarze jeszcze raz

Gdzieś po drodze

Gdzieś po drodze

Gdzieś po drodze

Gdzieś po drodze

Gdzieś po dordze

Gdzieś po drodze

Pod tę górę skapitulowaliśmy

Pod tę górę skapitulowaliśmy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

6 myśli nt. „Adolf – pożeracz kasków i rowerostop do Antalyi

  1. Bati

    Piękne zdjęcia ! Lubię zaglądać na stronkę i czytać jak Wy spędzacie swój dzień. Miła odmiana po codziennym dniu pracy :)

    Odpowiedz
  2. Zyla

    A jak tam oranżada? Da się jakieś miejscowe specyfiki po drodze pokosztować? Czy tylko czaj i czaj?:)

    Odpowiedz
    1. zawsze pod wiatr Autor wpisu

      Ja nawet polubiłem ten czaj ;-) Z lokalnych trunków to bardzo nam przypadło do gustu miejscowe wino-szarap. Kosztuje 8-10 lir i jest naprawdę niezłe jak na domową produkcję. Do tego czasem można kupić wino z innych owoców niż winogrona, często śliwki, wiśnie, melon, jeżyna…tylko z tych owoców szarap jest droższy, około 20 lir

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>